Poczujcie ten puls i to nie jest wiatr...
To jest mój oddech co czuje go świat...
Byłam tu zanim pierwsze serce zabiło,
Zanim cokolwiek w ogóle wydarzyło!
Rod dał strukturę a ja dałam tchnienie,
Przynosząc światu to wielkie natchnienie!
Jestem energią co w żyłach pulsuje,
Każdy mój dotyk nowe życie buduje!
Nie ma beze mnie radości ni trwania,
Tylko pustka i cisza do opłakania!
Patrzcie na pola i patrzcie na lasy,
To są dowody mojej wielkiej klasy!
Z martwego kamienia wyciągam korzenie,
Daję wam wszystkim jedyne schronienie!
Kiedy ja zechcę to beton popęka,
Dla martwej materii jestem jak udręka!
Zazieleniam gruzy i stare cmentarze,
Taką potęgę wam dzisiaj pokażę!
Zwą mnie żywa czyli pierwsza z matek,
Dla śmierci jestem najtrudniejszą z zagadek!
Krew i soki we mnie wciąż buzują,
Wszystkie istoty mnie w sercach swych czują!
Zwą mnie żywa chodź mylona z mokoszą,
Choć częściej jej imię na świecie głoszą!
To jam jest pierwotna z panteonu cienia,
To moim prawdziwym dzieckiem jest ziemia!
Każde narodziny to mój mały cud,
Daję wam plony i zabieram głód!
Opiekuje się wami od samej kołyski,
Każdy z was jest mi w naturze tak bliski!
Lecz pamiętajcie że żywot jest srogi,
Gdy zlekceważycie moje przestrogi!
Gdy się rozgniewam to wypuszczę zarazę,
I zniszczę każdą waszą marną bazę!
Nyja mój brat ciągle za mną tu kroczy,
Chce zamknąć na zawsze te wasze oczy!
Lecz póki ja stoję i póki ja śpiewam,
To jego plany swą mocą rozwiewam!
Jestem początkiem i jestem trwaniem,
W zamian chcę tylko wasze oddanie!
Szanujcie zieleń i szanujcie krew,
Usłyszcie bogini radosny zew!
Zwą mnie żywa czyli pierwsza z matek,
Dla śmierci jestem najtrudniejszą z zagadek!
Krew i soki we mnie wciąż buzują,
Wszystkie istoty mnie w sercach swych czują!
Zwą mnie żywa chodź mylona z mokoszą,
Choć częściej jej imię na świecie głoszą!
To jam jest pierwotna z panteonu cienia,
To moim prawdziwym dzieckiem jest ziemia!
I pamiętajcie kochani że ja was kocham,
Natomiast mój brat chce was zakopać!