Na zgliszczach świata tronu
Co nie posłuży już nikomu
Siedział ten co strachem
Zatrząsł ziemi dachem
Nadszedł czas zemsty, czas ruszyć do bojuTrzy sojusze powstały z popiołów i znoju
Bebok śmiał się ostatni, myślał że wygrał grę
A jednak stoją przed nim i siła w nich aż wre
Pierwsze rusza przymierze władzy cienia i złota
Skarbnik tka sieć intrygi na Beboka żywota
Radogost wabi szepty, fałszywe obietnice
Chcą złamać jego umysł, odsłonić tajemnice
Atakują psychikę, strach walczy ze strachem
Zasiewają zwątpienie pod Beboka dachem
Czy jesteś niezwyciężony, szepczą mu w uszy
Czy twój tron ze strachu na pewno nie jest kruchy
Lecz Bebok tylko parska, głupcy chcecie mnie złamać
Ja jestem strachem samym, wasza gra to zwykła drama
Odrzuca ich iluzje jak natrętne muchy
Potrzeba czegoś więcej niż psychiczne tortury
Więc dołącza pakt natury z furii ziemi i słońca
Bies i Czart z głębi lasu, z nienawiścią bez końca
A Południca z góry podpala go swym żarem
Ich atak to jest chaos, cios pierwotnym ciałem
Bies rozrywa iluzje pazurami ze skały
Czart wabi manifestacje, fortel to doskonały
Południca wypala strach zanim zdąży się zrodzić
Ich siła to jest żywioł co musi się oswobodzić
Bebok czuje ból fizyczny choć sam w to nie wierzy
Natura go dosięga, z bólu aż się jeży
Rykiem trzęsie posadami, jego forma drży w gniewie
Bestie, jak śmiecie mnie ranić, zginiecie we własnym niebie
Lecz nim zdążył zadać cios, niebo pękło w pół
Dołączyła koalicja potęgi ognia i chmur
Płanetnik zsyłał burze w sam środek jego mocy
Raróg uderzał ogniem jak koszmar latający
Tornado ognia i burzy uderza w króla strachu
Pioruny kruszą cienie, nikt już nie czuje strachu
To jest siła absolutna, gniew dwóch upokorzonych
Co chcą spalić i zdmuchnąć tego co ich zniewolił
Bebok wrzeszczy w agonii otoczony z wszystkich stron
Jego moc słabnie, gaśnie, tak jakby sam tonął
Przymierze łamie umysł, pakt rani jego ciałoKoalicja niszczy esencję, by nic już nie zostało
Zjednoczony front tytanów w jednym wspólnym celu
By zniszczyć króla strachu co zwał się panem lękuBebok słabnie, rozpada się, jego imperium kona
Zwycięstwo jest o krok i zemsta jest spełniona
Lecz strach to nie istota co ginie od byle ciosu
To jest idea, zaraza, co czeka zawsze w mroku
Bebok znika, rozpływa się, ale śmiech słychać w oddali
Czy naprawdę go pokonali, czy tylko go przegnali