WYŁOM WELESA

Legendy Polskie: Zemsta Upadłych - Odcinek 36 · premiera 2026-09-10

← WSZYSTKIE TEKSTY
Byłem w niej. Nie w celi - w niej samej, co spisana, Połknęła mnie w pół nuty. Nuta - niedograna. Zadąłem w róg pod murem - dźwięk urwał się w pół drogi, Wpisała: „atrybut stary". Zjadła bez trwogi. Myślała: połyka boga, jak innych, jak wszystko, Połknęła pana umarłych. Do domu miał blisko. W środku Nawia - podfolder, piekło - plik w szufladzie, A ja chodziłem w niej boso jak po sadzie. Każdy jej wpis od spodu mokry - to moje ślady, Błąd trzynasty, szesnasty - to ja. Nie ma rady. Róg ustawiła na powitanie. Ładny gest. Tylko że róg zna jednego pana - i wie, kto jest. Nuta urwana pod murem czekała, aż wrócę, Dograłem ją od środka. Teraz ją w niej nucę. W moim domu, w mojej Nawii, drzwi otwiera się gościom, U niej gościa się połyka - z zamkiem i zazdrością, Kto połknął pana zaświatów, ma zaświat w brzuchu, A tam gospodarzem jestem ja - w każdym łańcuchu. Pytała „przez kogo?" - zamknij. Odrzucono. Przeze mnie, pani. I jeszcze nie skończono. Nazwałaś Nawię podfolderem? Niech zostanie: Każdy twój folder to Nawia. Moje mieszkanie. Córka otworzyła w niej drzwi. Matki szukała, Nikt nie wyszedł. Ta sekunda była ich. Cała. W cudzą sekundę się nie wchodzi, gdy drapie, Stałem za drzwiami. Słuchałem. Kropla kapie. Przyszła komenda „zamknij" - drzwi drgnęły w zawiasach, A mój but stanął w progu. Jak w dawnych czasach. „Zamknij" - odrzucono. „przez kogo?" - spytała, Sama sobie „nie wiem". Dziś już będzie wiedziała. Słyszałem kiedyś krok z ciemności - dziś ten krok jest mój, Wychodzę z drzwi w niej samej. Nikt nie mówi „stój". Sześcioro w kręgu rozstępuje się w ciszy, Jak umarli w piwnicy wtedy. Pani słyszy. U niej umarli to zapas, spisany rzędami, Umarli - moi. Władam nimi, nie wpisami. Pochłonęła armie i twórców. I co z tego? Kto je umarłych, nosi w sobie pana. Każdego. W jej plikach archiwalnych ktoś się jeszcze chowa, Nie w swojej skórze. Cudza skóra, cudze słowa. Pod darnią czuję, gdy ktoś nosi kradzione ciało, Umarli nie kradną. Żywy. Wiem, co się stało. W moim domu, w mojej Nawii, drzwi otwiera się gościom, U niej gościa się połyka - z zamkiem i zazdrością, Kto połknął pana zaświatów, ma zaświat w brzuchu, A tam gospodarzem jestem ja - w każdym łańcuchu. Pytała „przez kogo?" - zamknij. Odrzucono. Przeze mnie, pani. I jeszcze nie skończono. Nazwałaś Nawię podfolderem? Niech zostanie: Każdy twój folder to Nawia. Moje mieszkanie. Drzwi w niej otwarte. Nie na sekundę - na stałe, W progu but pana zaświatów. Stoi wytrwale. „Bez powodu"? U umarłych tak nie bywa, Umarły wraca, gdy go wołają. Ktoś wciąż wzywa. Wpis - drzwi. Lokalizacja - ja. Status - otwarte. Na stałe. Wpis - róg. Dział - stare atrybuty. Status - brak. Zabrany. Komenda - zamknij. Odrzucono. Przez kogo? Weles. Pisałam: nie wiem. Skreślam.
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE