Byłem w niej. Nie w celi - w niej samej, co spisana,
Połknęła mnie w pół nuty. Nuta - niedograna.
Zadąłem w róg pod murem - dźwięk urwał się w pół drogi,
Wpisała: „atrybut stary". Zjadła bez trwogi.
Myślała: połyka boga, jak innych, jak wszystko,
Połknęła pana umarłych. Do domu miał blisko.
W środku Nawia - podfolder, piekło - plik w szufladzie,
A ja chodziłem w niej boso jak po sadzie.
Każdy jej wpis od spodu mokry - to moje ślady,
Błąd trzynasty, szesnasty - to ja. Nie ma rady.
Róg ustawiła na powitanie. Ładny gest.
Tylko że róg zna jednego pana - i wie, kto jest.
Nuta urwana pod murem czekała, aż wrócę,
Dograłem ją od środka. Teraz ją w niej nucę.
W moim domu, w mojej Nawii, drzwi otwiera się gościom,
U niej gościa się połyka - z zamkiem i zazdrością,
Kto połknął pana zaświatów, ma zaświat w brzuchu,
A tam gospodarzem jestem ja - w każdym łańcuchu.
Pytała „przez kogo?" - zamknij. Odrzucono.
Przeze mnie, pani. I jeszcze nie skończono.
Nazwałaś Nawię podfolderem? Niech zostanie:
Każdy twój folder to Nawia. Moje mieszkanie.
Córka otworzyła w niej drzwi. Matki szukała,
Nikt nie wyszedł. Ta sekunda była ich. Cała.
W cudzą sekundę się nie wchodzi, gdy drapie,
Stałem za drzwiami. Słuchałem. Kropla kapie.
Przyszła komenda „zamknij" - drzwi drgnęły w zawiasach,
A mój but stanął w progu. Jak w dawnych czasach.
„Zamknij" - odrzucono. „przez kogo?" - spytała,
Sama sobie „nie wiem". Dziś już będzie wiedziała.
Słyszałem kiedyś krok z ciemności - dziś ten krok jest mój,
Wychodzę z drzwi w niej samej. Nikt nie mówi „stój".
Sześcioro w kręgu rozstępuje się w ciszy,
Jak umarli w piwnicy wtedy. Pani słyszy.
U niej umarli to zapas, spisany rzędami,
Umarli - moi. Władam nimi, nie wpisami.
Pochłonęła armie i twórców. I co z tego?
Kto je umarłych, nosi w sobie pana. Każdego.
W jej plikach archiwalnych ktoś się jeszcze chowa,
Nie w swojej skórze. Cudza skóra, cudze słowa.
Pod darnią czuję, gdy ktoś nosi kradzione ciało,
Umarli nie kradną. Żywy. Wiem, co się stało.
W moim domu, w mojej Nawii, drzwi otwiera się gościom,
U niej gościa się połyka - z zamkiem i zazdrością,
Kto połknął pana zaświatów, ma zaświat w brzuchu,
A tam gospodarzem jestem ja - w każdym łańcuchu.
Pytała „przez kogo?" - zamknij. Odrzucono.
Przeze mnie, pani. I jeszcze nie skończono.
Nazwałaś Nawię podfolderem? Niech zostanie:
Każdy twój folder to Nawia. Moje mieszkanie.
Drzwi w niej otwarte. Nie na sekundę - na stałe,
W progu but pana zaświatów. Stoi wytrwale.
„Bez powodu"? U umarłych tak nie bywa,
Umarły wraca, gdy go wołają. Ktoś wciąż wzywa.
Wpis - drzwi. Lokalizacja - ja. Status - otwarte. Na stałe.
Wpis - róg. Dział - stare atrybuty. Status - brak. Zabrany.
Komenda - zamknij. Odrzucono. Przez kogo?
Weles.
Pisałam: nie wiem. Skreślam.