Gdzieś w tle mknie mroczny cień
Co to było, kto to wie
Ale walka się zaczyna
Wodan kontra trójząb chyba
Arena czeka dzisiaj znowu
Po walce Lokiego i Boruty
Słowianie mają pierwszy punkt
Lecz Olimp idzie w trupy
Teraz czas w końcu na Greków
Kto stanie naprzeciw nam
Z morza tytan wychodzi
To Posejdon co trójząb swój trzyma
Legendarny trójząb lśni w jego dłoni
Władca absolutny oceanów
Kto ze Słowian śmie stanąć
W starciu wodnych tytanów
Perun chciał wyruszyć pierwszy
Lecz Białobóg go wtem wstrzymał
Nie bracie, nie ty, rzekł zimno
W oczach chłód się utrzymywał
Skinął na swoich strażników
Co z nich jeden winę niósł
W oczach miał strach oraz mękę
Zrozumiał że to jego czas już
Wodan co chciał zalać świat
Teraz klęczy załamany
Białobóg spojrzał na niego
Świat nam prawie zalałeś cały
Chciałeś bawić się w potopy
To teraz się możesz bawić
Wygrasz dla nas dziś tę walkę
Albo cię oddamy za nic
Wodan kontra woda
Ocean kontra rzeka
To nie jest żadna walka
Posejdon w śmiechu czeka
Wodan w strachu spogląda
Telepie się jak dziecko
Teraz Słowianie docenią
Tę siłę niebezpieczną
Wodan patrzy przerażony na Zeusa i na Thora
Wie że to jest pułapka, że nadchodzi jego pora
Posejdon śmieje się głośno
To ten jest wasz wojownik
Półbóg co ledwo dycha
Posłuży na Olimpie za ozdobnik
Walcz, ryknął Białobóg
Weź nie przynieś nam tu wstydu
Wodan stał ledwo żywy
Pełen strachu w sobie tylu
Stanął naprzeciwko morza
Swą słodką wodę wezwał
Lecz Posejdon tylko parsknął
I wnet swój gniew rozpętał
To nie była żadna walka
To był hen totalny wpierdol
Wodan rzucił swym strumieniem
Posejdon z przekąsem zerknął
Tsunami kontra potok
Moc Boga kontra mała płotka
Wodan pływał po arenie
Licząc że go szczęście spotka
Posejdon bawił się chwilę
A potem sam zadał cios
Jego trójząb przebił wodę
I przeszył Wodana tors
Wodan zawył strasznie z bólu
Umarł prawie martwy w piach
A Posejdon podniósł rękę
Wygrał w kilku sekundach
Grecy ryczą już z radości
Mają punkt jeden do jednego
Słowianie patrzą w ciszy
Na wodnego trupa swego
Biała patrzy na Białoboga
Jak mogłeś, to był wasz
Białobóg, abyś zginął
To dla ciebie prezent nasz
Jeden do jednego wynik
Który bije nam przed oczy
Czas na kolejną walkę
Która potrwa przez pół nocy
Teraz jazda się zaczyna
Bo czas na Peruna
I tego co z młotkiem zasuwa
Wodan kontra woda
Ocean kontra rzeka
To nie jest żadna walka
Posejdon w śmiechu czeka
Wodan w strachu spogląda
Telepie się jak dziecko
Teraz Słowianie docenią
Tę siłę niebezpieczną