Wieża Cz.6 [AUREUS]

Legendy Polskie: Vendetta 13/? · premiera 2026-01-22

← WSZYSTKIE TEKSTY
Witajcie na szczycie wieży... Tu kończy się wspinaczka... Aureus czeka na tronie z łez... Nie ma tu armii jest tylko ból... Stoję przed tobą moje złote dziecko, Dlaczego patrzysz na mnie tak zdradziecko! Nie chcę z tobą walczyć chcę cię przytulić, Musimy te rany wreszcie znieczulić! Aureus wstaje i płacze swymi łzami, Rzuca w nas ostrymi jak brzytwa słowami! Każde jego słowo to moja wina, Tak się ta smutna rozmowa zaczyna! Stworzyłeś mnie ojcze bym cierpiał za ciebie, Zostawiłeś mnie samego w tym pustym niebie! Tęsknota za nią wypala mi duszę, Dlatego zniszczyć was wszystkich tu muszę! Nie ma ratunku i nie ma powrotu, Do tego twojego serca namiotu! Moja miłość to teraz nienawiść czysta, Droga do śmierci jest tu oczywista! Złote serce pęka na pół, Sypiemy na głowy własny popiół! To nie jest walka na miecze i kły, To są wylane przez wieki łzy! Żal w sercu rozrywa światy, W pamięci miłość i kwiaty! Nikt tego uczucia nie wytrzyma, Jedynie gdy zdaży się cud chyba! Odyn opuszcza młot i nie wie co robić, Nie da się smutku siłą przepołowić! Czarnobóg cofa się przed blaskiem żalu, Nie ma tu miejsca na walkę w tym balu! Rokita patrzy na swego druha, Jak ten w milczeniu wyroku słucha! Aureus zbiera energię do ciosu, By dojść do ostatecznego głosu! Wtedy z szeregu wychodzi biała, Ona się czasu nigdy nie bała! Białowłosa wyciąga ręce przed siebie, Zrobi wyłom w tym fałszywym niebie! Używa mocy starszej krwi, Otwiera znów zapomniane już drzwi! Nie walcz Boruta spójrz w ten wir, Przywracam dzisiaj utracony mir! Z portalu wychodzi postać kobieca, Aureus nagle walki nie wznieca! To ona Halaszka miłość stulecia, Patrzy na miłość swą bez mrugnięcia! Złota zbroja opada z hukiem na posadzkę, Boruta patrzy na te dziwną schadzkę! Nie ma już gniewu jest tylko wzruszenie, To jest największe w tym świecie spełnienie! Aureus zmienia się w czyste światło, Zrozumieć to wszystko nie jest tak łatwo! Wraca do ojca i brata się z nim, To największy białowłosej czyn! Wieża zaczyna się walić i drżeć, Musimy stąd uciekać by nie umrzeć! Biegniemy w dół po schodach z kamienia, To koniec tego wielkiego więzienia! Złote serce pęka na pół, Sypiemy na głowy własny popiół! To nie jest walka na miecze i kły, To są wylane przez wieki łzy! Żal w sercu rozrywa światy, W pamięci miłość i kwiaty! Nikt tego uczucia nie wytrzyma, Jedynie gdy zdaży się cud chyba! Wybiegamy na zewnątrz... Pył opada... Ale ktoś tam stoi... Kto to jest... On żuje kłos... To finałowy boss!!
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE