WELES OTWIERA PIEKŁO

Legendy Polskie: Zemsta Upadłych (Sezon 9) — Odcinek: PRZESUNIĘTY (po 25 — decyzja Autora 25.08: najpierw Szmaragdowa Królowa w 24-25, Weles/piwnica potem)

← wszystkie teksty
pękły pierwsze bramy piekła — i nie było w tym cudu: to nie sztuka wyważyć wrota, gdy taran masz z całego ludu. za nami dwie panie czasu łatają każdą ranę — prowadzę powódź ludzkości przez piekielną bramę. idziemy krajem ognia, gdzie smoła zamiast rosy, umarli gaszą butami wieczne piekielne stosy. legiony stawiają tamy z ognia, siarki i strachu — powódź nie zna słowa "tama". powódź nie zna i dachu. zdobyliśmy krąg za kręgiem, trzeci, czwarty z kolei — piekło, co wieki brało, dziś oddaje w zawiei. pierzchają pomniejsze diabły, aż kurz się niesie z dróg — nie ścigam ich. mam cel większy: pod budowlą czeka próg. stajemy pod samą budowlą — większa, niż mówiły wieści, rośnie mimo naszej powodzi, piętro za piętrem się mieści. i jedno mnie martwi, bracia, bardziej niż ogień i piece: oni się nawet nie bronią. oni budują. i wiedzą więcej. lecz pod moimi stopami czuję znajome drżenie: piwnica. cele rzędami. cudze zaświaty. więzienie. drzwi za drzwiami, bez końca — a za każdymi ktoś czeka. u niej dusza to zapas. spiżarnia. nie biblioteka. w moim domu, w mojej nawii, drzwi otwiera się gościom, u niej drzwi się zatrzaskuje — z zamkami i zazdrością! ale zamek to umowa, a umowy czasem się łamie: gdy zapuka pan zaświatów — drzwi wylatują z ram. amen! przykładam róg do warg — druga pieśń będzie inna: nie budzę dzisiaj darni. dziś słucha piwnica zimna. dźwięk schodzi po fundamentach, po celach i po salach — i każdy rygiel rozumie: dziś kończy się niewola. najpierw pęka jeden zamek — cicho, jak gałązka krucha, potem dziesięć, potem tysiąc — piekło samo siebie słucha. rygle wyskakują z gniazd, kraty zwijają się w rulony, a drzwi — wszystkie naraz — otwierają się we wszystkie strony. i czuję, jak gdzieś wysoko królowa przerywa żniwa: pierwszy raz, odkąd wstała, coś jej się z rąk wyrywa. niech patrzy, jak pęka skarbiec, strzeżony tak zawzięcie — bo wszystko, co się zamyka, otwiera moje zaklęcie. nie widzę, kto pierwszy wychodzi — ciemność gęsta jak smoła, słyszę tylko krok. potężny. taki, co echo woła. a moja armia, co strachu nie zna — bo cóż jej zrobi skon — rozstępuje się sama, szeroko. więc kto tam idzie? on...? drzwi otwarte — co do jednych. robota pana zaświatów. reszta należy do tych, co wychodzą z kazamatów. wychodźcie. wszyscy. rachunek płaci pani domu.
▶ Posłuchaj na YouTube