UPADEK ŚWIĘTOWITA

Dzienny Małżonek

← wszystkie teksty
Na białym klifie Rugii stał gród, a w grodzie bóg, Cztery twarze patrzyły na cztery strony dróg. Święty koń bielszy od piany, róg miodu pełen po brzeg — Tam biło serce Słowian... nim przyszedł tamten wiek. Przyszli morzem pod krzyżem — Waldemar, Absalon, Za nimi nowy porządek, przed nimi — stary tron. Ogień przełamał wały, gród o litość prosił. "Darujemy wam życie" — herold ich ogłosił. "Lecz najpierw wam pokażem, nim przyjmiecie chrzest, Czym naprawdę jest ten, co bogiem waszym jest." Podcinali go z trwogą — sami się go bali, Runął czterema twarzami — a oni wciąż czekali. Czekał i tłum na klifie: zaraz przyjdzie grom, Zaraz niebo się rozedrze i pomści własny dom. Sznurami go wleczono przez środek grodu, w pyle, Lud patrzył i się modlił — o jeden grom. O tyle. CZEKALI NA GROM — A NIEBO MILCZAŁO, Gdy czterogłowe serce w proch się rozpadało! Bogowie nie giną, gdy się ich obala — Bogowie giną wtedy, gdy pamięć się spala! Nie dostał stosu ani morza — dostał rolę drew, Pod kotłem obcej strawy dopalił się jego gniew. Na bogu czterech światów ugotowano wieczerzę — Zwyczajnie. Na oczach ludu. Żeby nikt już nie wierzył. Nazajutrz był chrzest zbiorowy — cichy, bez oporu, Bo po co się opierać, gdy bóg padł bez honoru. [bridge: male - quiet, thunder building in background] Mówią, że grom nie nadszedł tamtego ranka. To fakt. Ale gromy Peruna bywają powolne... Ten szedł do nas osiemset pięćdziesiąt osiem lat. I słyszysz go teraz. W tej pieśni. W sobie. CZEKALI NA GROM — GROM WŁAŚNIE NADCHODZI, Bo w każdym, kto pamięta, bóg na nowo się rodzi! Bogowie nie giną, gdy się ich obala — BOGOWIE WRACAJĄ, GDY PAMIĘĆ SIĘ ZAPALA! Świętowit — tak nazywał się bóg. Światowid — tak nazwano posąg. Zapamiętaj różnicę. Oni liczyli na to, że zapomnisz.
▶ Posłuchaj na YouTube