UPA I BANDERA

Dzienny Małżonek

← wszystkie teksty
Ciche lasy Wołynia, gdzie pokrzywa dziś rwie, Śpią tam tysiące naszych, zapomnianych we mgle. Bez trumny, bez krzyża, zasypani na dnie, Czekają na prawdę, o którą dopominam się. Daliśmy wam serce, otworzyliśmy dom, A w zamian słyszymy ten bolesny, zły dzwon... Świeży wiatr niesie wieści zza wschodnich dziś stron, Gdzie dla katów z przeszłości budują znów tron. Gdy wykrwawia się kraj pośród wojennych burz, Prezydent wasz daje imię „Bohaterów UPA” jednostce wojskowej już. Dla nas to cios prosto w otwartą twarz, Gdy morderców narodu na sztandary znów pchasz. Sto tysięcy istnień zgaszonych przez noc, A wy w ich krwawej marce upatrujecie swą moc? W Monachium grób czeka, by przenieść ten proch, Do Panteonu chwały, gdzie Bandera ma krok. Lider nienawiści, co rzeź we wsiach siał, Dziś ma być wzorem, by świat go czcić miał? A u nas na Wołyniu wciąż zamknięty jest dół, Gdzie matki i dzieci sąsiad siekał na pół. O każdą łopatę, o każdy ten grób, Musimy was błagać, by godnie legł trup. Nie zbudujesz przyjaźni na kłamstwie i krwi! Choć czas płynie naprzód, ta rana wciąż tli! Jak możecie czcić katów, ignorować nasz płacz? Prawdo wołyńska, przez mgłę kłamstwa patrz! Z banderowskim krzyżem nie przejdziecie przez próg, Dopóki na grobach nie uklęknie wasz ród! Ostrówki, Wola Ostrowiecka i piach, Huta Pieniacka spalona, w oczach wciąż strach. Niemowlęta na widłach, płonący dom, Zgotowany przez sąsiada potworny ten zgon. Wy mówicie: „to wojna”, „symetria i spór”, I stawiacie milczenia bezczelny wprost mur. Prace archeologów wstrzymywane przez lata, Bo dla was ta zbrodnia to tylko debata. Daliśmy wam schronienie, daliśmy wam broń, Gdy rosyjski najeźdźca wyciągnął swą dłoń. Polskie serca otwarte bez pytań o dług, A w zamian z morderców tworzycie swój kult. Zamiast słowa „przepraszam” i zgody na grób, Wmawianie, że UPA to czysty wasz huf. To nie jest historia, którą da się tak skryć, Bez prawdy o zbrodni nie da się razem żyć. Nie zbudujesz przyjaźni na kłamstwie i krwi! Choć czas płynie naprzód, ta rana wciąż tli! Jak możecie czcić katów, ignorować nasz płacz? Prawdo wołyńska, przez mgłę kłamstwa patrz! Z banderowskim krzyżem nie przejdziecie przez próg, Dopóki na grobach nie uklęknie wasz ród! Zbrodnia bez kary, ofiary bez imion, W bagnach i lasach ich prochy wciąż giną. Nie chcemy zemsty, żądamy jedynie cmentarza, Bo brak chrześcijańskiego pochówku sumienia poraża. Nawrocki krzyczy o prawdzie, co musi wyjść z cienia, Bo gloryfikacja UPA to grzech zapomnienia. Z banderowskim znakiem nie wejdziecie do wolnych państw koła, Gdy krew pomordowanych z ziemi wciąż woła! Tysiące bezimiennych mogił w trawie śpi, A wy na ich kościach budujecie swe sny. Bandera na pomniku, na mundurach ich znak, To nie pojednanie – to zgniły, pusty wrak. Otwórzcie oczy, zanim minie ten czas, Bo krzyk pomordowanych wciąż niesie ten las... Oddajcie im krzyże, pozwólcie ich skryć, Byśmy mogli naprawdę sąsiadami być.
▶ Posłuchaj na YouTube