Przez eony lat byłeś nadbytem,
A teraz zabraliśmy Ci całą moc,
I możesz drzeć się głośnym skowytem,
Zakończmy to w te jedną noc!
Czas zacząć rundę trzecią Demiurgu,
Bo po niej nie będzie żadnego ratunku!
Więc stańmy do tej ostatecznej walki,
W której połamiemy se wspólnie karki!
Koniec łączenia mocy jednej z drugą,
Bo czas skończyć tę noc już długą!
Więc scalam wszystkie swe moce w jedną,
I ładuję w tę entropię cholerną!
Wszelkie prawa fizyki są po mojej stronie,
Sam się przed nimi nie obronię!
Choć mocy tej nie chciałem używać,
To przed tobą jej nie będę ukrywać!
Boruta ty nie wiesz jakie skutki,
Będą miały twe czyny bogu głupiutki!
Ja jestem administratorem tego świata,
Beze mnie ten świat się w pół rozpłata!
Przez eony lat trzymałem go w ryzach,
Błędy osadzałem w cyfrowych dybach!
A teraz chcesz zniszczyć te równowagę,
Bo przez chwilę masz nagle przewagę!
To co się dzieje jest nie do opisania,
Trzęsie się ziemia matka cała,
Moc emanuje za stratosferę,
Po walce zostanie tu chyba nie wiele!
Zdjęte blokady tych chorych mocy,
Co dalej wciąż walczą mimo końca nocy!
Nikt nie pojmuje tego zjawiska,
A między nimi lecą wyzwiska!
Tak więc jak Loki odebrał wam tarcze,
To teraz poważnie se z tobą zawalczę!
Dla słabych miejsca już tutaj nie ma,
Mówię ci zaraz tu do widzenia!
Uderzam z swą całkowitą potęgą,
Widzę że bogu masz minę nietęgą!
Nawet cie nihil nie uratuje,
Bo czarnobóg właśnie go pruje!
Poczekaj, zaraz co tu się stało,
Jak Lokiemu się zdobyć księgę udało?!
Czy ty se zdajesz sprawę z powagi,
Co stanie się gdy król zostanie nagi?!
Zaprzestań tej walki bo to co zrobisz,
Sprawi że coś gorszego odrodzisz!
Coś z czym walczyłem eony lat,
Przez ciebie powróci ten ślepy kat!
Jak śmiesz Demiurgu gadać głupoty,
W momencie kiedy wpadłeś w kłopoty!
Bronisz się teraz jak mała dziewczynka,
Bo niby wybuchnie tu straszna skrzynka?!
Nie zatrzymuje więc swoich ciosów,
Nie słucham nawet twych jęku głosów!
Zgiń i przepadnij wtem raz na zawsze,
Uderzam tak że oczyszczam plansze!
Demiurg upada wnet na kolana,
Zemsta została wtem dokonana!
Lecz ledwo dysząc ostatnim tchem,
Drze się tak że niesie echem!
Skowyt rozpaczy czy może modlitwa,
Skończyła się ta tytanów gonitwa!
Lecz mimo krzyku on także płacze,
Mówiąc - teraz ja już nic nie znaczę!
I wtem się zaczyna trzęsienie ziemi,
Niebo raz czarne a raz jest w bieli!
Nagle dzieje się coś dziwnego,
Nihil wygląda na przestraszonego!
A to co właśnie się wydostało,
Nie! Chyba kogoś porąbało!
Azathoth wychodzi z czeluści strefy,
Szykujcie na koniec świata bilety!