Zamknąć wszyscy ryje!
Wiem że każdy żyje!
Wszyscy są tu razem!
Skończcie pryskać jadem!
Nawet Ty swakul...
Czas wam wytłumaczyć co tu się stało,
Dlaczego na ziemi się tak porąbało!
Jak wyglądały te tysiąclecia,
I to jak bardzo Demiurg odleciał!
Bo nie było łatwo i nie było miło,
Samemu tutaj tragicznie się żyło,
Dlatego stworzyłem te cztery poczwary,
Choć tak naprawdę to nie są koszmary...
Kochałem kiedyś pewną kobietę,
I nasze sprawy nie były domknięte!
Zraził mnie kżyżyk na jej boskiej skroni,
Co od kżyżyka każdy diabeł stroni!
Mimo że była dla mnie miłością,
Skończyło się tylko rozstaniem i złością!
W finale zostałem w sercu z gruzem,
A teraz przez to i z Aureusem!
Aureus to czysta przeciwność miłości,
Wypełniają go pokłady żalu i złości,
Nie słucha nikogo w tym nawet mnie,
Choć posiadł moc co boję jej sie!
Aureus to czysta przeciwność miłości,
Wypełniają go pokłady żalu i złości,
Nie słucha nikogo w tym nawet mnie,
Choć posiadł moc co boję jej sie!
Tworząc półbogów stworzyłem kopię,
Tego co wemnie siedzi i kopie,
Wszelkie uczucia co przeszkadzają,
By stały się moją siłą całą,
Jednakże przypadkiem przez te Halaszkę,
I moją niewyparzoną jadaczkę,
Stworzyłem potwora tak bez kontroli,
Że jeśli zechce, ten świat rozpierdoli!
Rokita mój druchu, ty byłeś tam wtedy,
Widziałeś oczami, gdym popełniał błędy!
I nawet siwy gdy ze mną chlał,
Na widok tych akcji, sam nagle mdlał!
Można być potworem, diabłem i stworem,
Lecz kiedy miłość stoi otworem,
To nie ma takiego jak zła dusza czy dobra,
Bo baba dla chłopa to najgorsza kontra!
Kończąc wywody i czcze pierdolenie,
Czas na finalne tu ogłoszenie!
Musimy pokonać pierw Aureusa,
Inaczej nic nikt nie wskura!
Dopóki on tam chodzi we złości,
Nikt bezpieczny nie jest tu z gości,
Bo moc której chciałem dać mu wcale,
Dla samej zasady zniszczy świat w chwale!
Aureus to czysta przeciwność miłości,
Wypełniają go pokłady żalu i złości,
Nie słucha nikogo w tym nawet mnie,
Choć posiadł moc co boję jej sie!
Aureus to czysta przeciwność miłości,
Wypełniają go pokłady żalu i złości,
Nie słucha nikogo w tym nawet mnie,
Choć posiadł moc co boję jej sie!
Rokita i siwy jak i bogowie,
Czas stanąć znowu na głowie!
By razem zjednoczyć się przeciw wrogowi,
Mimo że duszy mojej członkowi!
To etap co trzeba go przejść teraz razem,
Bo sam się go po stworzeniu bałem!
Więc czas wyruszyć do cytadeli,
Gdzie ci co tam byli, już oszaleli...