tak się kończy pieśń zwycięstwa — nagle, w pół taktu, bez znaku:
umarli zalali piekło, złamali legiony w ataku.
a na wieży ustał młot. i w ciszy, od której drży skała,
dwójka architektów wojny uznała że budowa już dojrzała.
bo na dole trwała rzeź, jakiej piekło nie widziało:
armia, której nie zatrzyma ogień, stal ani działo.
front pękał krąg za kręgiem, jak lód pod ciężką wiosną —
i pierwszy raz od stworzenia piekielne modły rosną.
demiurg odkłada młot i patrzy na dzieło z bliska:
piekielna strefa zero. skończona. lśni jak kołyska.
"czas na ostatni element" — mówi do królowej z cicha —
"mury już stoją. teraz murom trzeba dać licha."
zeszli w serce strefy oboje — tam cisza jak w krysztale.
on rozłożył swe litery: zimne, równe, doskonałe.
ona dodała od siebie kroplę własnego szyderstwa —
i z tej mieszanki wstało apogeum bluźnierstwa.
najpierw były tylko oczy — dwa szmaragdy w ciemności,
potem postać jak z żyły nefrytu — bez jednej słabości.
nie krzyknęła przy narodzinach — krzyk to nie jej zwyczaje.
pierwsze spojrzenie: na twórców. takie, co wyrok wydaje.
pierwszy kustosz strzegł sektorów — i przegrał z jedną rozmową,
więc tym razem zbudowali nie stróża, lecz królową!
kustosz drugiej generacji — bez nudy i bez sumienia,
w zielonych oczach ma tylko rejestry win i przewinienia!
demiurg wręcza jej księgę — kolejną, świeżą, bez historii:
nowy klucz do piekielnej strefy, spisany bez dawnej glorii.
"strzeż jej lepiej niż poprzednik" — mówi. ona kiwa głową.
nie przysięga. nie dziękuje. bo ona jest królową.
a gdy dotknęła muru, strefa drgnęła jak zwierzę,
które poznaje rękę — i nowe, twardsze przymierze.
każde drzwi, każdy rygiel, każdy korytarz i cela
odtąd biją jej rytmem. strefa dostała właściciela.
dwie królowe mierzą się wzrokiem — czerwona i szmaragdowa.
jedna włada przez głód, druga — przez rejestr i słowa.
lilith czeka na ukłon. nie doczeka się go wcale:
szmaragd nie zgina karku. szmaragd trwa w krysztale.
na końcu przyszło imię — bo moc wymaga imienia:
bez imienia jest się rzeczą, a rzeczy się nie docenia.
demiurg kuje je w księdze — pierwszy wpis na pierwszej karcie,
a strefa szepcze je murami, jak hasło na nocnej warcie.
kroniki zapiszą ten dzień jako koniec walki surowej —
i pierwszy dzień panowania szmaragdowej królowej.
nadano jej imię i wykuto je w księdze: nefryda.
demiurg spojrzał na swoje dzieło i rzekł: "doskonała."
dzieło odpowiedziało spojrzeniem.
nienawistnym spojrzeniem...