Bitwa wrze!
Ale zielona postać wyłania się z portalu...
"tęskniliście za mną?"
"w przyszłości było nudno..."
"więc wpadłem coś popsuć..."
portal znowu pęka,
co to jest za udręka!
ktoś wychodzi z tej szczeliny,
nie wstydząc się swej miny!
stara ciri patrzy w szoku,
ktoś pojawił się z boku!
to gość z dalekiej przyszłości,
szaleniec bez litości!
loki z tylko jednym okiem,
kroczy swoim dzikim krokiem!
na twarzy ma czarną opaskę,
a w ręku trzyma laskę!
w dłoni trzyma księgę władzy,
co moc jego obnaży!
jest całkowicie rąbnięty,
w swoim szale tak zawzięty!
rzuca się prosto na beboka,
leci na niego z wysoka!
łapie go za brudną szmatę,
serwując życia stratę!
wbija demona prosto w ziemię,
niszcząc to śląskie złe plemię!
łamie mu wszystkie kruche kości,
bez jakiejkolwiek litości!
szalony loki z innej linii,
zabija go w jednej chwili!
księga w dłoniach jasno płonie,
krew demona leci na dłonie!
stara ciri drze swą papę,
patrząc na tę krwawą japę!
"loki! przestań niszczyć ten plan!",
"miał trwać nasz stary stan!"
on jednak wcale nie słucha,
"nie rządź mną suko głupia!"
śmieje się niczym wprost obłąkany,
przez nikogo nie pokonany!
uderza księgą w głowę stwora,
przyszła ostateczna pora!
bebok pęka z głośnym trzaskiem,
został zniszczony z wielkim wrzaskiem!
przypadkiem zabił małą gnidę,
zmienił go w martwą ohydę!
szaleniec tańczy na jego trupie,
mając wszystko głęboko w dupie!
lecz śmierć pasożyta to błąd,
idzie na nas straszny sąd!
ślepy bóg odzyskuje swą jaźń,
tu się kończy nasza baśń!
otwarte oczy płoną w gniewie,
nikt dzisiaj tu nic nie wie!
azathoth wkurwił się dziś potężnie,
uderzy w nas zaraz mężnie!
coś ty zrobił kretynie...
za szybko!
teraz myśli sam...
i zabije nas wszystkich...