Mam cztery twarze by widzieć twój strach,
Zanim zamienisz się w marny piach!
Północ południe wschód i zachód,
Gdy wroga dostrzegę to jest kaput!
Żadna zdrada się przede mną nie ukryje,
Każdy fałszywy wąż dzisiaj zgnije!
Stoję na straży ostatniego bastionu,
Chronię od zawsze Polskiego tronu!
W jednej ręce mam róg pełen miodu,
To znak dostatku lub wielkiego głodu!
Gdy róg jest pełny to naród się pasie,
Lecz gdy jest pusty umierasz w tym czasie!
Drugą ręką zaciskam miecz ze stali,
By moi wrogowie się z bólu zwijali!
Daję wam życie i daję wam zgon,
Słuchajcie jak bije wojenny dzwon!
Świętowit pan wojny i pan urodzaju,
Najpotężniejszy w tym całym kraju!
Cztery oblicza i jedna potęga,
Przeraża nas jego żelazna ręka!
Świętowit pan wojny i pan urodzaju,
Najpotężniejszy w tym całym kraju!
Cztery oblicza i jedna potęga,
Przeraża nas jego żelazna ręka!
Mój biały ogier wraca o świcie,
Cały spocony bo walczył o życie!
Gdy go prowadzą przez włóczni rzędy,
Niechaj wybaczy wam wasze błędy!
Jeśli nie trąci kopytem drzewca,
Nie ocalicie żadnego jeźdźca!
Lecz gdy się potknie na wróżby szlaku,
Zginiecie marnie w krwawym orszaku!
Chcieli mnie spalić, porąbać w szczapki,
Lecz nie uciekniecie z mojej pułapki!
Na nic biskupów chciwe zaklęcia,
Czeka was topór i moment ścięcia!
Patrzę w cztery strony, widzę wasz koniec,
Padnie wasz zamek i wasz obroniec!
Klękajcie tchórze przed panem arkony,
Dziś wyrok został już przesądzony!
Świętowit pan wojny i pan urodzaju,
Najpotężniejszy w tym całym kraju!
Cztery oblicza i jedna potęga,
Przeraża nas jego żelazna ręka!
Świętowit pan wojny i pan urodzaju,
Najpotężniejszy w tym całym kraju!
Cztery oblicza i jedna potęga,
Przeraża nas jego żelazna ręka!