Swaróg

Legendy Polskie (Sezon 1)

← wszystkie teksty
Zanim był czas i zanim powstał świat Był tylko chaos, mrok od eonów lat Pustka bezgwiezdna, bez słońca i dnia Wieczna otchłań bezkształtna, bez dna Nie było Ziemi, nie było nieba Tylko potrzeba boskiego stworzenia Tylko potrzeba iskry dającej znak Że z nicości można zbudować cały świat Wtedy z tej pustki, z oddechu wszechrzeczy Narodził się kowal co wszechświatu zaprzeczył Co chaos wziął swą potężną dłonią By w ogniu wiecznym nowy świat zapłonął Swaróg był imieniem co w mroku zabrzmiało Jak uderzenie w stalowe kowadło Pierwszy Bóg co zamarzył o formie By zniszczyć pustkę w potężnej reformie Zwą mnie Swaróg z ognia i stali Swaróg który ten świat rozpalił Waliłem młotem w chaos, iskrą w mrok Niech lęka się ten co spotka mój wzrok Zwą mnie Swaróg, Bóg Stworzenia Swaróg, co w życie nicość zamienia Waliłem młotem bez opamiętania Ptaki dzięki mnie mają niebo do latania Wziął młot do ręki co gwiazdy rozpala Każde uderzenie wszechświaty ustala Uderzył raz pierwszy powstało sklepienie Niebiosom nadając kształt i przeznaczenie Uderzył raz drugi, z iskier i znoju Powstały gwiazdy w mistycznym roju Wykuł zodiaki i mleczne drogi Dla przyszłych Bogów wyznaczył progi Lecz wciąż był mrok co Ziemię otulał Więc Swaróg kolejne plany wypluwał Stworzył Swarożyca syna swojego Tarczę słoneczną z metalu boskiego Rzucił go w niebo potężnym zamachem By stał się dniem, nadzieją i dachem By jego światło dało życie i wzrost I zbudowało nad ciemnością most Z boskiego potu i iskier spod młota Powstała Ziemia ze srebra i złota Wykuł jej rzeki, wykuł jej góry Chmury na niebie i leśne wichury Tchnął w nią życie co z ognia powstało By w każdym sercu na wieki go grzało Stworzył Peruna by strzegł jego prawa I Welesa w mroku by rosła mu trawa Zwą mnie Swaróg z ognia i stali Swaróg, który ten świat rozpalił Waliłem młotem w chaos, iskrą w mrok Niech lęka się ten co spotka mój wzrok Zwą mnie Swaróg, Bóg Stworzenia Swaróg co w życie nicość zamienia Waliłem młotem bez opamiętania Ptaki dzięki mnie mają niebo do latania A potem ludziom co z gliny powstali Dał dar największy by w ogniu wytrwali Dał im miskę ze swego kowadła Co w duszach im już na zawsze osiadła Nauczył ich kuć, nauczył ich spajać W ogniu domowym rodziny oswajać Dał im przysięgę i prawości ład By mogli zbudować w końcu własny świat Lecz każdy kowal musi kiedyś się położyć By swemu dziełu dać żyć i się jednoczyć Swaróg oddalił się w niebiańskie kraje Zostawił synom te ziemskie rozstaje Nie odszedł na zawsze, nie stał się piachem Jego potęga wciąż jest pod twoim dachem W każdym płomieniu co w palenisku drga Jego prastara, boska siła trwa Więc gdy patrzysz w słońce co na niebie płonie Wiedz że to jego niegasnące dłonie Gdy słyszysz kowala co w stal uderza Wiedz że to echo co świata przemierza On jest początkiem, prawem i siłą Co chaos w porządek na wieki zmieniło Jest w sercu gwiazdy i w sercu człowieka Boski Rzemieślnik co z dala spogląda i czeka Zwą mnie Swaróg z ognia i stali Swaróg, który ten świat rozpalił Waliłem młotem w chaos, iskrą w mrok Niech lęka się ten co spotka mój wzrok Zwą mnie Swaróg, Bóg Stworzenia Swaróg co w życie nicość zamienia Waliłem młotem bez opamiętania Ptaki dzięki mnie mają niebo do latania
▶ Posłuchaj na YouTube