Dobra koniec żartów w mogile,
Czas zacząć rozpierdol debile!
Walka Swaróg kontra Bebok,
Swarogu zostanie z ciebie brelok!
Zanim przedstawią zasady,
Użyję miłości do zdrady,
Zdychaj słoneczny panie,
Jesteś dla mnie jak danie,
W dupie mam twoje prawa,
Dla mnie to jeno zabawa,
Szykuj się na zły finisz,
Już teraz ledwo widzisz!
Zdradliwy kmiocie, mówię stop!
Do mojej gry, teraz wstąp,
Myślałeś że jestem naiwny,
Twój rozum jest zaiście dziwny!
To że nie mam, już mocy słońca,
Nie oznacza, mojego końca,
Nadal jesteś dla mnie robakiem,
Pożrę cię dzisiaj z ogromnym smakiem!
Bebok próbuje udawać martwego,
By zaraz dźgnąć słonecznego!
Lecz Swaróg przewidział to,
Walnął go tak, że polizał dno!
Karzeł próbuje, się podnieść i walczyć,
Lecz Swaróg, nie chce go niańczyć!
Jeden cios, prosto na małą twarz,
Bebok już leży, jak mały łgarz!
Jednak oni wciąż, nadal dychają,
Jeden z drugim, się nie pochłaniają!
Patrzą na siebie, z tą nienawiścią,
Prowadzą te walkę, z swą intuicją!
Jeden drugiego, chciałby wykończyć,
Lecz są opory, by to dokończyć!
Na to słyszymy, głos sędziego,
JEDEN MUSI WYKOŃCZYĆ DRUGIEGO!
Teraz już nie ma, żednego ratunku,
Trzeba użyć, pełnego ładunku!
Albo ja Swaróg, dziś wygram to,
Albo Beboka pociągnę na dno!
W takim też razie, odstawiam na bok,
Czy to ktoś inny, czy to Bebok!
Użyję siły, całej co mam!
Po to by wykonać, nasz boski plan!
Swaróg zamachnął, się tak mocno,
Że swoją całą, obecną mocą!
Jednym ciosem zniszczył Beboka,
Co po nim już nikt, nie zaszlocha!
Walka skończona, dusza wchłonięta,
Nagrodą jest moc, nie dziewczęta!
Teraz czas na walkę finalną,
Co oby nie wyszła fatalną!