STRZYGA KOTÓW

Dzienny Małżonek

← wszystkie teksty
Nie budzi mnie krew, nie budzi mnie strach, Budzi mnie skowyt zamknięty w czterech ścianach. Kot pod płotem. Worek. Sznur. I człowiek, co spokojnie idzie spać. Mnie też kiedyś wyrzucono za bramę jak śmiecia, Bo miałam dwoje serc i lud się mnie bał. Zdechłam w rowie sama, jak zdycha to, co zbędne, Ziemia mnie nie chciała — więc wstałam i wróciłam. Dlatego to ja słyszę, gdy milknie miauczenie, I liczę każdą kość, co sterczy spod sierści. ODDAJĘ CI TWOJE — coś dał, to teraz weź! Głód za głód, mróz za mróz, sznur za sznur i pięść za pięść! Nie jestem karą boską, nie jestem sądem ludzi — Jestem lustrem, w którym własna ręka cię obudzi! Wchodzę bez pukania, staję nad twym łóżkiem, Pytam całkiem cicho: "Pamiętasz? Trzeci dzień bez wody." Mówisz, że nie pamiętasz. Mówisz: "to było zwierzę". Więc przez jedną noc pokażę ci, jak to jest nim być. Nie tknę cię nawet palcem — nie muszę, mój drogi. Wystarczy, że poczujesz wszystko, coś zadał. Lecz nie po to wracam, by tylko brać odwet, Prowadzę też kogoś przez błoto i noc. Kobietę Boruty — nie pyta o rasę, Nie patrzy na futerko, patrzy prosto w oczy. Otwiera drzwi wtedy, gdy leje najgorzej, I bierze na ręce to, co świat wyrzucił. ODDAJĘ CI TWOJE — coś dał, to teraz weź! Głód za głód, mróz za mróz, sznur za sznur i pięść za pięść! Nie jestem karą boską, nie jestem sądem ludzi — Jestem lustrem, w którym własna ręka cię obudzi! Widziałam, jak klęka w błocie nad skatowanym, Jak zdejmuje z siebie płaszcz i owija to, co drży. Nie płacze, nie krzyczy, tylko ociera mu pysk. A potem mówi cicho: "ja już dość widziałam". I to jedno zdanie waży więcej niż cała moja zemsta. ODDAJĘ CI TWOJE — coś dał, to teraz weź! Głód za głód, mróz za mróz, sznur za sznur i pięść za pięść! Bo dawniej koty strzegły progu i wiodły dusze w mrok — DZIŚ TO ONE SĄ SĄDEM, A TY JESTEŚ NA NIM, CZŁOWIEKU! Kot ma dziewięć żyć. Ty masz jedno. I to ty powinieneś się bać.
▶ Posłuchaj na YouTube