Słowiańskie Dzieci

Czas Mroku (Sezon 2)

← wszystkie teksty
Bitwa Bogów trwa wiecznie Świat pęka tu niebezpiecznie Są tu tylko równe siły Choć z czasem szale się chyliły Każdy cios niszczy ziemie To ostateczne brzemię Bohaterowie padają Nadzieję swą tracą Białowłosa nagle wstaje, mówi Dość, niechaj się stanie Sama siła nie wystarczy Gdy zło wciąż tu na nas warczy Potrzeba nam innej broni Co mrok od nas odgoni Zamyka swoje oczy Jej magia świat jednoczy Nie wzywa ognia, stali Ani magicznej fali Jej głos leci przez głośniki Prosto do waszej psychiki Słyszysz mnie, pyta ciebie Pomóż nam w potrzebie To ty jesteś rozwiązaniem Chaosu złaskaniem I stał się cud na ziemi Wszyscy wrogowie oniemieli Na polu bitwy stanęły Dzieci co głos wnet podjęły Chłopcy mali i dziewczynki Miały tak niewinne minki Patrzyły bez lęku w oczach Na pola bitwy zboczach Z małych gardeł płynie pieśń Prosta czysta, święta cześć Melodia o nadziei O świecie bez zawiei Głos tak pełen dobroci Że im nawet mrok nie skoczy To jest moc nie do pojęcia Czas los swój brać w objęcia Czarnobóg patrzy w szoku On ma furię czystą w oku Co to jest za herezja To dziecinna jest poezja Nie pojmuje już tej siły Więc mu nerwy wnet puściły Zniszczyć wszystkich, ryczy Nie brać jeńców tej zdobyczy Rozkaz padł ostateczny Lecz skutek był już sprzeczny Strzyga co tak rwała mięso Odwróciła się od niego miał minę hardą Wnet zatrzymał się z pogardą Jego topór opadł w dół Poczuł niewyobrażalny ból W ich mrocznych, potwornych sercach Coś tam pękło, lecz nie w rękach Nie podniosą broni wcale Na te dzieci doskonałe Spojrzeli na swego pana Wierność została złamana Po raz pierwszy w dziejach świata Mrok nie słucha świata kata I wtedy armia mroku Zrobiła krok ku bokowi Odwrócili swe topory Przeciwko władcy niewoli Dołączył front zjednoczony Przez te dzieci tak natchniony Bóg, człowiek oraz demon Czas stanąć przed tą cholerą Wszystko co istnieje W Czarnoboga teraz leje Ogień, stal i pazury Niszczą jego czarne mury To gniew jest całego świata Przez tego mrocznego kata Sam przeciwko wszystkim Stał się celem bliskim Jest wciąż bity i raniony Już przez wszystkich opuszczony Jego ego jest w ruinie Gdy widzi dawną drużynę Białobóg podnosi dłoń W niej tkwi światła czysta toń Z siłą tych dziecięcych serc Rzuca cios i woła „precz” Lecz Czarnobóg dziś nie zginie Jego esencja wciąż płynie Ryczy z bólu, z upodlenia Rozrywa mrok bez myślenia Ucieka w inną przestrzeń Zostawiając swoją pieczęć Wojna jest wygrana Lecz blizna pozostała
▶ Posłuchaj na YouTube