Bitwa Bogów trwa wiecznie
Świat pęka tu niebezpiecznie
Są tu tylko równe siły
Choć z czasem szale się chyliły
Każdy cios niszczy ziemie
To ostateczne brzemię
Bohaterowie padają
Nadzieję swą tracą
Białowłosa nagle wstaje, mówi
Dość, niechaj się stanie
Sama siła nie wystarczy
Gdy zło wciąż tu na nas warczy
Potrzeba nam innej broni
Co mrok od nas odgoni
Zamyka swoje oczy
Jej magia świat jednoczy
Nie wzywa ognia, stali
Ani magicznej fali
Jej głos leci przez głośniki
Prosto do waszej psychiki
Słyszysz mnie, pyta ciebie
Pomóż nam w potrzebie
To ty jesteś rozwiązaniem
Chaosu złaskaniem
I stał się cud na ziemi
Wszyscy wrogowie oniemieli
Na polu bitwy stanęły
Dzieci co głos wnet podjęły
Chłopcy mali i dziewczynki
Miały tak niewinne minki
Patrzyły bez lęku w oczach
Na pola bitwy zboczach
Z małych gardeł płynie pieśń
Prosta czysta, święta cześć
Melodia o nadziei
O świecie bez zawiei
Głos tak pełen dobroci
Że im nawet mrok nie skoczy
To jest moc nie do pojęcia
Czas los swój brać w objęcia
Czarnobóg patrzy w szoku
On ma furię czystą w oku
Co to jest za herezja
To dziecinna jest poezja
Nie pojmuje już tej siły
Więc mu nerwy wnet puściły
Zniszczyć wszystkich, ryczy
Nie brać jeńców tej zdobyczy
Rozkaz padł ostateczny
Lecz skutek był już sprzeczny
Strzyga co tak rwała mięso
Odwróciła się od niego
miał minę hardą
Wnet zatrzymał się z pogardą
Jego topór opadł w dół
Poczuł niewyobrażalny ból
W ich mrocznych, potwornych sercach
Coś tam pękło, lecz nie w rękach
Nie podniosą broni wcale
Na te dzieci doskonałe
Spojrzeli na swego pana
Wierność została złamana
Po raz pierwszy w dziejach świata
Mrok nie słucha świata kata
I wtedy armia mroku
Zrobiła krok ku bokowi
Odwrócili swe topory
Przeciwko władcy niewoli
Dołączył front zjednoczony
Przez te dzieci tak natchniony
Bóg, człowiek oraz demon
Czas stanąć przed tą cholerą
Wszystko co istnieje
W Czarnoboga teraz leje
Ogień, stal i pazury
Niszczą jego czarne mury
To gniew jest całego świata
Przez tego mrocznego kata
Sam przeciwko wszystkim
Stał się celem bliskim
Jest wciąż bity i raniony
Już przez wszystkich opuszczony
Jego ego jest w ruinie
Gdy widzi dawną drużynę
Białobóg podnosi dłoń
W niej tkwi światła czysta toń
Z siłą tych dziecięcych serc
Rzuca cios i woła „precz”
Lecz Czarnobóg dziś nie zginie
Jego esencja wciąż płynie
Ryczy z bólu, z upodlenia
Rozrywa mrok bez myślenia
Ucieka w inną przestrzeń
Zostawiając swoją pieczęć
Wojna jest wygrana
Lecz blizna pozostała