Bitwa bogów trwa wiecznie!
Świat pęka tu niebezpiecznie!
Są tu tylko równe siły!
Choć czasem szale się chyliły!
Każdy cios niszczy ziemię,
To ostateczne brzemię.
Bohaterowie padają,
Nadzieję swą tracą.
Białowłosa nagle wstaje,
Mówi "dość, niechaj się stanie".
"Sama siła nie wystarczy,"
"Gdy zło wciąż tu na nas warczy."
"Potrzeba nam innej broni,"
"Co mrok od nas odgoni."
Zamyka swoje oczy,
Jej magia świat jednoczy.
Nie wzywa ognia, stali!
Ani magicznej fali!
Jej głos leci przez głośniki!
Prosto do waszej psychiki!
"Słyszysz mnie?" - pyta Ciebie,
"Pomóż nam w potrzebie!"
"To Ty jesteś rozwiązaniem!"
"Chaosu zła skaraniem!"
I stał się cud na ziemi!
Wszyscy wrogowie oniemieli!
Na polu bitwy stanęły!
Dzieci, co głos wnet podjęły!
Chłopcy mali i dziewczynki!
Miały tak niewinne minki!
Patrzyły bez lęku w oczach!
Na pola bitwy zboczach!
I z małych gardeł płynie pieśń!
Prosta, czysta, święta cześć!
Melodia o nadziei!
O świecie bez zawiei!
Głos tak pełen dobroci!
Że im nawet mrok nie skoczy!
To jest moc nie do pojęcia!
Czas los swój brać w objęcia!
Czarnobóg patrzy w szoku!
On ma furię czystą w oku!
"Co to jest za herezja?!"
"To dziecinna jest poezja!".
Nie pojmuje już tej siły,
Więc mu nerwy wnet puściły!
"Zniszczyć wszystkich!" - ryczy,
"Nie brać jeńców w tej zdobyczy!"
Rozkaz padł. Ostateczny.
Lecz skutek był już sprzeczny.
Strzyga, co tak rwała mięso,
Odwróciła się od niego.
Demon, miał minę hardą,
Wnet zatrzymał się z pogardą.
Jego topór opadł w dół,
Poczuł niewyobrażalny ból.
W ich mrocznych, potwornych sercach,
Coś tam pękło, lecz nie w rękach.
Nie podniosą broni wcale,
Na te dzieci doskonałe.
Spojrzeli na swego pana,
Wierność została złamana.
Po raz pierwszy w dziejach świata,
Mrok nie słucha świata kata!
I wtedy armia mroku,
Zrobiła krok ku bokowi.
Odwrócili swe topory,
Przeciwko władcy niewoli!
Dołączył front zjednoczony,
Przez te dzieci tak natchniony!
Bóg, człowiek oraz demon,
Czas stanąć przed tą cholerą!
Wszystko co istnieje,
W Czarnoboga teraz leje!
Ogień, stal i pazury!
Niszczą jego czarne mury!
To gniew jest całego świata!
Przez tego mrocznego kata!
Sam przeciwko wszystkim,
Stał się celem bliskim!
Jest wciąż bity i raniony,
Już przez wszystkich opuszczony!
Jego ego jest w ruinie,
Gdy widzi dawną drużynę!
Białobóg podnosi dłoń,
W niej tkwi światła czysta toń.
Z siłą tych dziecięcych serc,
Rzuca cios i woła "precz!"!
Lecz Czarnobóg dziś nie zginie,
Jego esencja wciąż płynie.
Ryczy z bólu, z upodlenia,
Rozrywa mrok, bez myślenia!
Ucieka w inną przestrzeń,
Zostawiając swoją pieczęć!
Wojna jest wygrana,
Lecz blizna pozostała...