SKORUMPOWANY RADOGOST

Bestiariusz Skorumpowany · premiera 2026-06-29

← WSZYSTKIE TEKSTY
Zmarznięty wędrowcze, schodź z leśnego szlaku, Widzę blask strachu w twoich oczu mroku. Moja strzecha czeka, brama jest otwarta, Dla zmęczonych kości noc ta będzie warta. Wejdź w gościnne progi, zrzuć z ramion udrękę, Gospodarz z uśmiechem poda ci swą rękę. Na stole dębowym grube, gęste obrusy, Mają skryć plamy, starych ciał pokusy. W kominku coś trzeszczy, dziwny zapach niesie, Słodki swąd spalenizny gubi się w tym lesie. Siadaj przy ogniu, napij się do syta, Zanim zimne ostrze o twą szyję spyta. Jeden trzask rygla, ciężki ryk dębiny, W ułamku sekundy koniec tej gościny! Uśmiech mi tężeje, oczy błyszczą dziko, Już nie jesteś gościem, jesteś dla mnie dziczą! Łapiesz za klamkę, lecz deska nie puszcza, Wita cię ciemność i rzeźnicka tłuszcza! Radogost! Rzeźnik, nie pan gościny! W moich piwnicach rąbię ludzkie zwierzyny! Haki ze stropu, krew spływa do rynny, Nieważne czyś wierzący, czyś winny, czy niewinny! Tasak w dłoń chwytam, gilotyna zgrzyta, Żadna żywa dusza o ciebie nie spyta! Ubijam pod ziemią, rozrywam na ćwierci, Mój dom to świątynia potwornej śmierci! Wleczony za włosy po kamiennych schodach, Gdzie szczury brodzą w zakrzepłych już wodach. Czarne ściany lochu chłonęły skomlenie, Każdego, kto myślał, że znajdzie ocalenie. Widzisz te czaszki ukryte pod mrokiem? Będziesz kolejnym, rzeźnickim wyrokiem! Nie chcę twej duszy, nie pytam o wiarę, Mnie interesuje mięso na ofiarę! Żelazo tnie skórę, łamią się żebra, Jucha tryska na ściany, gęsta niczym srebro. Patrzę ci w oczy, gdy oddech ucieka, Tak słowiański bóg bezcześci człowieka! Swaróg dał ogień, Perun dał gromy, A ja pod ziemią ostrzę te złomy! By ćwiartować nędzę, co w progi zachodzi, Głupców, co myślą, że noc ich ochłodzi. Wyciskam życie, aż zbledną twe usta, Na haku zostaje skóra zdarta i pusta! Radogost! Rzeźnik, nie pan gościny! W moich piwnicach rąbię ludzkie zwierzyny! Haki ze stropu, krew spływa do rynny, Nieważne czyś wierzący, czyś winny, czy niewinny! Tasak w dłoń chwytam, gilotyna zgrzyta, Żadna żywa dusza o ciebie nie spyta! Ubijam pod ziemią, rozrywam na ćwierci, Mój dom to świątynia potwornej śmierci! Kolejna nocka, świt krwawy nad lasem, Podłogę w sieni zmywam mocnym kwasem. Chowam tasak, lecz loch znowu czeka... Słyszę kroki... Kolejnego człowieka. Wejdź... Radogost zaprasza.
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE