Skończyli już, naprawdę, wytłukli się nawzajem
Bogowie, demony, ludzie, jaka szkoda
A teraz, zaczyna się moja gra
Patrzyłem z głębi ziemi na wasz śmieszny bój
Na wasze epickie krzyki, na ten cały znój
Białobóg kontra Czarnobóg, ah, co za poezja
Dwa tępe młoty co niszczą bez myślenia
Wy walczyliście o ideę, o światło i o mrok
A ja czekałem w ciszy na ten jeden prosty krok
Na moment w którym padniecie na ryj ze zmęczenia
By zacząć nową grę, grę bez przebaczenia
Oni mieli armie, ja mam wasze długi
Oni mieli furię, ja mam swe usługi
Myśłicie że siła leży w mieczu albo magii
Głupcy, prawdziwa siła leży w strategii
Co przechyla szale gdy nikt na nią nie patrzy
W złocie która kupi zdradę własnych braci
Wasza wojna była głośna, moja będzie cicha
Grunt by zza kurtyny rządziła szycha
To moja gra o tron, słowiańska odnowa
Gdzie siła to słabość, a najważniejsza głowa
Nie liczy się kto głośniej ryczy, kto ma większy miecz
Lecz kto ciągnie sznurki by resztę posłać precz
Ja nie chcę niszczyć świata, ja chcę go posiadać
Na waszych grobach cicho królestwo swe zakładać
Pusty tron na króla czeka co myśli a nie walczy
Witajcie w mojej grze gdzie rozum siłę miażdży
Jaryło leczy ziemię, niech leczy głupi chłopak
Ja w tym czasie truje wodę w tych jego potokach
Dziewanna rusza w pościg, niech goni sobie wiatr
Ja w tym czasie przekupie cały wiedźmiński gmach
Wasze ideały są piękne ale nic nie są warte
Gdy przyjdzie głód i zima i palenisko martwe
Którą ja trzymam w ręku od tysiąca lat
Czekając na ten moment by zdobyć ten wasz świat
Więc cieszcie się zwycięstwem, świętujcie pokój w niebie
Nie wiecie że prawdziwy wróg jest obok ciebie
To nie jest demon z otchłani, to nie jest żaden Bóg
To cichy szept w uchu i złoto u twych stóp x2
(I złoto u twych stóp)