Słyszysz szelest, coś szeleści
To nie liście, to cholery
Z krtani płynie śpiew co pieści
Ale finał ma nieszczery
Lepiej zawróć, zmień kierunek
Bo na taki porachunek
Żaden bank nie da rachunku
Chociaż wołasz Hej Ratunku
Chłop jak dąb, a głupi jak but
Myśli że tu złapał cud
One zwabią w rzeczny nurt
A on kocha już, no cóż
One miały inne plany
Topielcami wypełni
Wakat w ich rzecznej toni
Nikt cię tutaj nie obroni
Hej ty tam co stoisz w lesie
Niech cię echo głośne niesie
Włosy lśnią i suknie z piany
Jesteś już dziś urabiany
Tańcuj głupcze aż po świt
To ostatni życia krzyk
One wspólnie klaszczą w dłonie
Patrzcie znowu głupek tonie (znowu głupek tonie)
On im kwiaty, jakieś róże
A te wciągną go w kałuże
Mówi coś o wspólnej chmurze
Pewnie chce dostać w naturze
Gość jest dla nich niczym kurz
Co nie wart by chwycić nóż
Jako mech co porósł wzdłuż
Brzeg tej rzeki, no i cóż
On im wiersze wciąż cytuje
Im się w głowach już gotuje
Z wodorostów
Słabe są te twoje czary
Ich to wspólna okolica
Piękna, zwodna, tajemnicza
Dla nich beka, dla was lament
Taki rzeczny to testament
Hej ty tam co stoisz w lesie
Niech cię echo głośne niesie
Włosy lśnią i suknie z piany
Jesteś już dziś urabiany
Tańcuj głupcze, aż po świt
To ostatni życia krzyk
One wspólnie klaszczą w dłonie
Patrzcie znowu głupek tonie
Więc gdy pójdziesz nocą w las
I usłyszysz śpiewu blask
Lepiej zmykaj gdzie pieprz rośnie
Bo skończysz na dnie żałośnie
Mają tu niezły ubawik
Z takich jak ty, naiwniaków
Fiku miku prosto w wór
Dla nich śmiech
Dla ciebie sznur
Hej ty tam co stoisz w lesie
Niech cię echo głośne niesie
Włosy lśnią i suknie z piany
Jesteś już dziś urabiany
Tańcuj głupcze aż po świt
To ostatni życia krzyk
One wspólnie klaszczą w dłonie
Patrzcie znowu głupek tonie