Nie było niczego...
Ani światła ani cienia...
Tylko ja...
I moja wola istnienia...
Narodziny... Ahh te narodziny...
Byłem tu pierwszy nim powstał czas,
Zanim w ogóle wyrósł jakikolwiek las!
Siedziałem sam pośród wielkiej pustki,
Dla dzisiejszych bogów nie było przepustki!
Rozbiłem skorupę i stworzyłem światy,
Nie wymagałem za to żadnej zapłaty!
Oddzieliłem prawdę od wielkiej krzywdy,
Bo tamten świat nie był tak ochydny!
Jam jest rod ojciec wszystkich ojców,
Stwórca bogów i marnych wędrowców!
Trzymam w ręku nić twojego żywota,
To ja jestem bramą i moje to wrota!
Jam jest rod ojciec wszystkich ojców,
Stwórca bogów i marnych wędrowców!
Trzymam w ręku nić twojego żywota,
To ja jestem bramą i moje to wrota!
Moje rodzanice przędą wasze losy,
Nieważne czy macie złote czy siwe włosy!
Każde narodziny to mój jest znak,
Beze mnie bylibyście jak martwy ptak!
Perun i Weles to tylko moje dzieci,
Patrzę z góry jak im ten czas leci!
To ja jestem korzeniem i jestem pniem,
Wypełniam ten wszechświat moim własnym tchem!
Czcicie bałwany i stawiacie posągi,
A nie znacie mojej bezkresnej drogi!
Krew co w was płynie to moja jest rzeka,
Każdy na koniec na mój sąd tu czeka!
Nie jestem dobry i nie jestem zły,
Jestem początkiem z któregoście wyszli wy!
Pamiętaj człowieku o swoim rodzie,
Bo zginiesz marnie w tym życiowym głodzie!
Ród!
Krew!
Los!
Czas!
Wszystko to jedno!
Jam jest rod ojciec wszystkich ojców,
Stwórca bogów i marnych wędrowców!
Trzymam w ręku nić twojego żywota,
To ja jestem bramą i moje to wrota!
Jam jest rod ojciec wszystkich ojców,
Stwórca bogów i marnych wędrowców!
Trzymam w ręku nić twojego żywota,
To ja jestem bramą i moje to wrota!
Wracajcie do korzeni...
Tam jest prawda...
Jam jest początkiem...
I będę końcem...