Patrzę z góry na ten świat
Na tę bandę waszą całą
Jeden chwali się chmurami
Tamci grożą wciąż drzewami
Trzeci w złoci pławi się
Czwarta chce poparzyć cię
Wszyscy uważacie się za królów
A nie różnicie się od szczurów
Myślą że są potęgą
Że wnet świat ten zegną
Kłócą się o granice
O marne obietnice
A ja śmieję się z góry
Przebijając chmury
Bo gdy wy grywacie w szachy
Ja podpalam wasze dachy
Jam jest Raróg, ognisty sokół
Boski gniew gorszy od smoków
Nie mam tronu, nie mam ziemi
Zostaniecie spopieleni
Moja siła to jest ogień
Co pochłania wrogów co dzień
Nie mam armii, nie mam sług
Jestem dla was niczym Bóg
Ja nie potrzebuje złota
Nie kupi mnie żadna kwota
Nie muszę serwować zdrady
Wolę palić wasze sady
Po co mi są te intrygi
Nie jesteście z mojej ligi
Jeden lot mój was spopieli
Będziecie przesrane mieli
Oto Raróg, najemnik Bogów
Sieję ogień pośród wrogów
Ma lojalność nie na sprzedaż
Nawet z Bogiem wygram teraz
Jestem bronią ostateczną
Siłą ognistą, przedwieczną
Chcesz wygrać tę grę o tron
Weź nie żartuj, paszoł won
Skarbnik chce spopielić lasy
Proponuje kupę kasy
Lecz nie wszystko można kupić
Za to można palić, łupić
Płanetnik chce rządzić niebem
Arogancja ta jest błędem
Rozproszę mu każdą chmurę
Przebiję jego naturę
Południca grozi suszą
Moje ognie wnet ja zmuszą
By schowała się wnet w cieniu
Płacząc w wiecznym przerażeniu
Każdy z was jest moim celem
Zatańczę nad waszym dziełem
Wszystko pochłonie pożoga
Wcale mi was nie jest szkoda
Tak jak wy co bez współczucia
Pękający od zepsucia
Nie zawaham się na chwilę
By fundować wam mogiłę
To jest wielka gra o tron
Więc palę każdego dom
Nie zostawię nic a nic
To apokalipsy szkic