Gdy świat płonął w ogniu, a niebo lało złami
Ja w ciszy budowałem mój dom pod lasami
Nie wznosiłem fortecy, ni murów obronnych
Lecz chatę pełną ciepła dla gości mych bezdomnych
Mój ogień zawsze płonie, me stoły są zastawione
Każdego kto stracił wszystko może ogrzać me ognisko
Nie pytam skąd przychodzisz, nie pytam skąd pochodzisz
Wystarczy żeś jest głodny, dam ci posiłek godny
Pierwszy dzień to jest uczta, drugi dzień to jest spanie
Trzeci dzień to rozmowa, aż czujność twa ustanie
Nie widzisz żadnych krat, nie czujesz żadnych pęt
Lecz z każdym nowym świtem tracisz swój dawny pęd
Me wino daje spokój, mój chleb zaś zapomnienie
Powoli bez pośpiechu, zabijam twe pragnienie
Pragnienie wolnej woli, walki i ambicji
Stajesz się częścią domu, bez żadnej prohibicji
Imię me to Radogost, niegdyś pan gościny
Dziś wabię was do chaty, niczym głodne zwierzyny
Moja klatka jest ze złota, moje kraty z obietnicy
Nim się zorientujecie jesteście w mej piwnicy
Nie ma tu bólu, nie ma tu żadnego krzyku
Jest tylko cicha pustka co szepcze w mym języku
Jestem waszym zbawieniem, waszym nowym Bogiem
A wasza wolna wola jest mym najgorszym wrogiem
Płanetnik grozi deszczem, u mnie dach nie przecieka
Skarbnik kusi cię złotem, u mnie płynie rzeka mleka
Płynie wprost do komnaty, nie musisz o nic prosić
Po co ci jego skarby, ja mogę cię ugościć
Bies i Czart straszą w lesie, mój las jest zawsze cichy
Po co ci ich królestwo pełne grozy i pychy
U mnie znajdziesz ukojenie, bezpieczeństwo i azyl
Wystarczy że swą duszą na zawsze mnie obdarzysz
Nie buduję armii z wojów, lecz z pustych, martwych cieni
Z tych co kiedyś mieli honor, lecz zostali przekabaceni
Służą mi z uśmiechem, nie wiedzą że są w grobie
Bo ja nie niszczę ciała, ja niszczę to co w tobie
Więc gdy skończy się ta wojna, gdy ucichną już fanfary
Gdy ostatni król upadnie rzucając swe talary
Zostanę tylko ja i mój dom pełen gości
Królestwo zbudowane na braku wolności
Imię me to Radogost, niegdyś pan gościny
Dziś wabię was do chaty, niczym głodne zwierzyny
Moja klatka jest ze złota, moje kraty z obietnicy
Nim się zorientujecie jesteście w mej piwnicy
Nie ma tu bólu, nie ma tu żadnego krzyku
Jest tylko cicha pustka co szepcze w mym języku
Jestem waszym zbawieniem, waszym nowym Bogiem
A wasza wolna wola jest mym najgorszym wrogiem x2