Radogost

Pustka (Sezon 3)

← wszystkie teksty
Gdy świat płonął w ogniu, a niebo lało złami Ja w ciszy budowałem mój dom pod lasami Nie wznosiłem fortecy, ni murów obronnych Lecz chatę pełną ciepła dla gości mych bezdomnych Mój ogień zawsze płonie, me stoły są zastawione Każdego kto stracił wszystko może ogrzać me ognisko Nie pytam skąd przychodzisz, nie pytam skąd pochodzisz Wystarczy żeś jest głodny, dam ci posiłek godny Pierwszy dzień to jest uczta, drugi dzień to jest spanie Trzeci dzień to rozmowa, aż czujność twa ustanie Nie widzisz żadnych krat, nie czujesz żadnych pęt Lecz z każdym nowym świtem tracisz swój dawny pęd Me wino daje spokój, mój chleb zaś zapomnienie Powoli bez pośpiechu, zabijam twe pragnienie Pragnienie wolnej woli, walki i ambicji Stajesz się częścią domu, bez żadnej prohibicji Imię me to Radogost, niegdyś pan gościny Dziś wabię was do chaty, niczym głodne zwierzyny Moja klatka jest ze złota, moje kraty z obietnicy Nim się zorientujecie jesteście w mej piwnicy Nie ma tu bólu, nie ma tu żadnego krzyku Jest tylko cicha pustka co szepcze w mym języku Jestem waszym zbawieniem, waszym nowym Bogiem A wasza wolna wola jest mym najgorszym wrogiem Płanetnik grozi deszczem, u mnie dach nie przecieka Skarbnik kusi cię złotem, u mnie płynie rzeka mleka Płynie wprost do komnaty, nie musisz o nic prosić Po co ci jego skarby, ja mogę cię ugościć Bies i Czart straszą w lesie, mój las jest zawsze cichy Po co ci ich królestwo pełne grozy i pychy U mnie znajdziesz ukojenie, bezpieczeństwo i azyl Wystarczy że swą duszą na zawsze mnie obdarzysz Nie buduję armii z wojów, lecz z pustych, martwych cieni Z tych co kiedyś mieli honor, lecz zostali przekabaceni Służą mi z uśmiechem, nie wiedzą że są w grobie Bo ja nie niszczę ciała, ja niszczę to co w tobie Więc gdy skończy się ta wojna, gdy ucichną już fanfary Gdy ostatni król upadnie rzucając swe talary Zostanę tylko ja i mój dom pełen gości Królestwo zbudowane na braku wolności Imię me to Radogost, niegdyś pan gościny Dziś wabię was do chaty, niczym głodne zwierzyny Moja klatka jest ze złota, moje kraty z obietnicy Nim się zorientujecie jesteście w mej piwnicy Nie ma tu bólu, nie ma tu żadnego krzyku Jest tylko cicha pustka co szepcze w mym języku Jestem waszym zbawieniem, waszym nowym Bogiem A wasza wolna wola jest mym najgorszym wrogiem x2
▶ Posłuchaj na YouTube