POWRÓT LOKIEGO

Legendy Polskie: Zemsta Upadłych (Sezon 9) — Odcinek 21 · premiera 2026-08-24

← WSZYSTKIE TEKSTY
Dwie łuny nad polem, młoty biją jak dzwony — A ja wchodzę bez pukania. Zawsze z niewłaściwej strony. Kłaniam się nisko, w pas: drodzy moi bogowie — Proszę nie wstawać przedstawienia członkowie. Pytacie, gdzie ja byłem, gdy tu waliły się światy? Na warcie! Tak, ja — na warcie. Bez braw i bez zapłaty. Długo mnie nie było — i o to chodziło przecie: Nikt nie pilnuje lepiej niż ten, kogo nie ma w świecie. Wchodzę w krąg światła kuźni — młoty cichną wokoło. Tak jest, to na mój widok! Przywitajcie mnie wesoło! A bies unosi głowę patrząc — i milknę, o dziwo: Są powitania, przy których nie gra się szołu. Na żywo. Kowal patrzy na księgę, potem na swoje bronie: "Stal bierze każde ciało. Lecz tamto nie jest z ciała, chochole." A ja kładę księgę na kowadle i gładzę ją jak kota: "Ty dałeś broniom formę. Treść — to już moja robota." Panie i panowie — magia! Nie z rękawa, nie z kapelusza: Stal to tylko ciało, a słowo — słowo to jest dusza! Kto zna alfabet świata, ten zna słabe litery, A broń, co umie czytać, tnie przez wszystkie sfery! Otwieram księgę strefy — karty same szeleszczą, Litery nie schodzą łatwo: bronią się, gryzą i wrzeszczą. Cyrk, proszę państwa, cyrk! Każdą łapię, nim zwieje — Całe życie łapałem szybsze rzeczy. Na przykład nadzieje. Dla Peruna — na toporze: "trafiaj i w niewidzialne!" Odtąd jego grom dosięgnie nawet to niedosięgalne. Dla Thora słowo "POWRÓT" — wykute tuż przy dłoni: Choćbyś rzucił go w otchłań, młot wroga dogoni. Dla Welesa znak na rogu: "budź, co śpi pod darnią" — Gdy zagra, sama ziemia stanie mu się armią. Zeusowi nowy grom — od zera, bez plamy zdrady. "I nie dziękuj mi, gromiku — psujesz przedstawienie. Jesteś blady." Na koniec staje przede mną brat — kuźnia wstrzymuje dech. Otwieram księgę teatralnie... I zamykam ją. Bez ech. "Tobie, bracie, nic nie napiszę — i dobrze wiesz dlaczego: Ty nie potrzebujesz liter. Ty jesteś... Spoza tego." Kłaniam się — koniec spektaklu! Czekam na aplauz, na wrzawę, Gdy wzrok mi pada na wieżę... I kończę nagle zabawę. Na tamtej ścianie litery — mój alfabet, moje znaki. A ja ich nie dałem nikomu. Więc kto tam pisze taki? I wszyscy widzą, jak blednę — pierwszy raz, odkąd gram. Kurtyna opada sama. I zostawia mnie z tym. Jestem sam. Swaróg pyta cicho: "co oni budują, Loki?" A ja mu mówię "to nowej strefy bloki"...
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE