dwie łuny nad polem, młoty biją jak dzwony —
a ja wchodzę bez pukania. zawsze z niewłaściwej strony.
kłaniam się nisko, w pas: drodzy moi bogowie —
proszę nie wstawać przedstawienia członkowie.
pytacie, gdzie ja byłem, gdy tu waliły się światy?
na warcie! tak, ja — na warcie. bez braw i bez zapłaty.
długo mnie nie było — i o to chodziło przecie:
nikt nie pilnuje lepiej niż ten, kogo nie ma w świecie.
wchodzę w krąg światła kuźni — młoty cichną wokoło.
tak jest, to na mój widok! przywitajcie mnie wesoło!
a bies unosi głowę patrząc — i milknę, o dziwo:
są powitania, przy których nie gra się szołu. na żywo.
kowal patrzy na księgę, potem na swoje bronie:
"stal bierze każde ciało. lecz tamto nie jest z ciała, chochole."
a ja kładę księgę na kowadle i gładzę ją jak kota:
"ty dałeś broniom formę. treść — to już moja robota."
panie i panowie — magia! nie z rękawa, nie z kapelusza:
stal to tylko ciało, a słowo — słowo to jest dusza!
kto zna alfabet świata, ten zna słabe litery,
a broń, co umie czytać, tnie przez wszystkie sfery!
otwieram księgę strefy — karty same szeleszczą,
litery nie schodzą łatwo: bronią się, gryzą i wrzeszczą.
cyrk, proszę państwa, cyrk! każdą łapię, nim zwieje —
całe życie łapałem szybsze rzeczy. na przykład nadzieje.
dla peruna — na toporze: "trafiaj i w niewidzialne!"
odtąd jego grom dosięgnie nawet to niedosięgalne.
dla thora słowo "POWRÓT" — wykute tuż przy dłoni:
choćbyś rzucił go w otchłań, młot wroga dogoni.
dla welesa znak na rogu: "budź, co śpi pod darnią" —
gdy zagra, sama ziemia stanie mu się armią.
zeusowi nowy grom — od zera, bez plamy zdrady.
"i nie dziękuj mi, gromiku — psujesz przedstawienie. jesteś blady."
na koniec staje przede mną brat — kuźnia wstrzymuje dech.
otwieram księgę teatralnie... i zamykam ją. bez ech.
"tobie, bracie, nic nie napiszę — i dobrze wiesz dlaczego:
ty nie potrzebujesz liter. ty jesteś... spoza tego."
kłaniam się — koniec spektaklu! czekam na aplauz, na wrzawę,
gdy wzrok mi pada na wieżę... i kończę nagle zabawę.
na tamtej ścianie litery — mój alfabet, moje znaki.
a ja ich nie dałem nikomu. więc kto tam pisze taki?
i wszyscy widzą, jak blednę — pierwszy raz, odkąd gram.
kurtyna opada sama. i zostawia mnie z tym. jestem sam.
swaróg pyta cicho: "co oni budują, loki?"
a ja mu mówię "to nowej strefy bloki"...