POWRÓT LOKIEGO

Legendy Polskie: Zemsta Upadłych (Sezon 9) — Odcinek 21

← wszystkie teksty
dwie łuny nad polem, młoty biją jak dzwony — a ja wchodzę bez pukania. zawsze z niewłaściwej strony. kłaniam się nisko, w pas: drodzy moi bogowie — proszę nie wstawać przedstawienia członkowie. pytacie, gdzie ja byłem, gdy tu waliły się światy? na warcie! tak, ja — na warcie. bez braw i bez zapłaty. długo mnie nie było — i o to chodziło przecie: nikt nie pilnuje lepiej niż ten, kogo nie ma w świecie. wchodzę w krąg światła kuźni — młoty cichną wokoło. tak jest, to na mój widok! przywitajcie mnie wesoło! a bies unosi głowę patrząc — i milknę, o dziwo: są powitania, przy których nie gra się szołu. na żywo. kowal patrzy na księgę, potem na swoje bronie: "stal bierze każde ciało. lecz tamto nie jest z ciała, chochole." a ja kładę księgę na kowadle i gładzę ją jak kota: "ty dałeś broniom formę. treść — to już moja robota." panie i panowie — magia! nie z rękawa, nie z kapelusza: stal to tylko ciało, a słowo — słowo to jest dusza! kto zna alfabet świata, ten zna słabe litery, a broń, co umie czytać, tnie przez wszystkie sfery! otwieram księgę strefy — karty same szeleszczą, litery nie schodzą łatwo: bronią się, gryzą i wrzeszczą. cyrk, proszę państwa, cyrk! każdą łapię, nim zwieje — całe życie łapałem szybsze rzeczy. na przykład nadzieje. dla peruna — na toporze: "trafiaj i w niewidzialne!" odtąd jego grom dosięgnie nawet to niedosięgalne. dla thora słowo "POWRÓT" — wykute tuż przy dłoni: choćbyś rzucił go w otchłań, młot wroga dogoni. dla welesa znak na rogu: "budź, co śpi pod darnią" — gdy zagra, sama ziemia stanie mu się armią. zeusowi nowy grom — od zera, bez plamy zdrady. "i nie dziękuj mi, gromiku — psujesz przedstawienie. jesteś blady." na koniec staje przede mną brat — kuźnia wstrzymuje dech. otwieram księgę teatralnie... i zamykam ją. bez ech. "tobie, bracie, nic nie napiszę — i dobrze wiesz dlaczego: ty nie potrzebujesz liter. ty jesteś... spoza tego." kłaniam się — koniec spektaklu! czekam na aplauz, na wrzawę, gdy wzrok mi pada na wieżę... i kończę nagle zabawę. na tamtej ścianie litery — mój alfabet, moje znaki. a ja ich nie dałem nikomu. więc kto tam pisze taki? i wszyscy widzą, jak blednę — pierwszy raz, odkąd gram. kurtyna opada sama. i zostawia mnie z tym. jestem sam. swaróg pyta cicho: "co oni budują, loki?" a ja mu mówię "to nowej strefy bloki"...
▶ Posłuchaj na YouTube