Szturm nie ustaje na oddech - młoty i gromy grają,
Gdy niebo nad polem pęka - szwy wszechświata pękają!
I z wyrwy między gwiazdami, w dymie spalonych eonów,
Wypada okręt legenda - postrach wszystkich demonów!
Arka wyzwolenia! Ta sama - pół legendy, pół wraku:
Żagle z połówek zórz zszywane, blizny po każdym ataku.
Niosła kiedyś wolność jeńcom przez wszechświatów pożogę -
Dziś, poniszczona jak weteran, wraca na bitwy drogę.
Na dziobie rod - praojciec, co świat wysnuł z własnej dłoni,
Obok Nyja - pan przejścia, przed którym śmierć czoło skłoni,
A zorza trzyma wrota - te, co kosmos na oścież otwarły.
U steru zaś... Ktoś znajomy. I tu wszystkim miny zamarły.
Bo ster ściska stary Loki - siwy, chudy, z okiem w obłędzie,
Śmieje się do własnych myśli, jakby wiedział, co będzie.
Młodszy Loki patrzy z dołu - drugi raz w sezonie zamiera:
"Czy ja tak kiedyś...?" - nie kończy. Przyszłość mu w oczy otwiera.
Arka cumuje przy kuźni jak haubica na reducie,
Zorza rozwiera swe wrota - kosmos gra na nowej nucie!
Salwy gwiazd lecą w mury, w takt Swarogowego młota,
Bo choć burty ledwo dyszą - bić się to jej stara robota!
To arka wyzwolenia - legenda wraca w potrzebie,
Ta, co więzienia łamie na ziemi, w piekle i w niebie!
Na pokładzie sami pierwotni - ci sprzed mroku i światłości,
A gdy tacy schodzą z pokładu, drżyjcie, wszystkie wieczności!
Lecz nie miecz niosą tym razem, nie grom w zaciśniętej dłoni,
Niosą dar i ostrzeżenie, przed którym nikt się nie schroni!
Bo to, co jest za murami, starsze jest niż ich fundamenty,
I głodniejsze niż wszystko, co wypluły wszechświatów odmęty!
Schodzą po trapie we trójkę - i pole samo się kłania,
Umilkły młoty i gromy, ustały wszystkie wołania!
Idą prosto do Boruty - do tego, co stoi z boku,
A rod zaczyna bez wstępów, głosem starszym od mroku!
"Nie wolno nam podnieść ręki - prawa starsze niż my sami,
Gdy pierwotny bije wprost, pękają światy pod stopami!
Ale wolno nam coś oddać. I po to zeszliśmy z pokładu,
Bo na to, co tu nadciąga, nie ma w kronikach śladu!"
"To, co nadchodzi, biesie, będzie gorsze od wszystkiego,
Co widziały wszechświaty od początku istnienia swego!
Przyjdzie głód, co nie rozróżnia sztandarów, tronów i racji,
I pożre obie armie, do ostatniej z formacji!"
Unoszą dłonie we trójkę - i płyną trzy strumienie,
Od roda - tkanie światów, od nyi - ukojenie!
Od zorzy - światło zarania, co pierwsze przecięło ciemności.
Trzy dary w jednym naczyniu - a naczynie stoi w gotowości!
Oblężenie gra od nowa - grzmią młoty, gromy i czarty,
U steru chichocze szaleniec, tasując pomysły jak karty!
A Boruta dalej nie bije - choć w żyłach trzy moce mu krążą,
Bo najcięższą broń odpala się wtedy, gdy inne nie zdążą!
I w tym momencie Demiurg i Lilith spojrzeli razem na Nefrydę...
A ona w ułamek sekundy zmieniła wyraz twarzy na psychodeliczny uśmiech...
#Legendypolskie
#Zorza
#Nyja
#Rod
#Boruta
#Lilith
#Demiurg