Patrzę na ten świat, na wasz śmieszny skład
Starzec krzyczy „ja król chmur” bo wprowadza nowy ład
Drudzy rządzą patykami, myślą władcy nocy
Zapomnieli głupcy ile w słońcu mocy
Jam jest Południca, pani fatamorgany
W blasku mego słońca tańczą kurtyzany
Nie mam armii, złota, ni ostrych pazurów
Moją bronią jest słońce co zwala z nóg królów
Widzę wasze armie, maszerują z dumą
Ciężka stal na ciałach stanie się ich trumną
Nie musicie widzieć by poczuć moją siłą
Mózgi wam gotuję, wskakujcie w mogiłę
Wojownik widzi wodę, lecz to tylko piasek
Brat zabija brata, szaleństwa to podatek
Wasza siła i odwaga nic tutaj nie znaczą
Wasze własne zmysły do piekła was prowadzą
Z tej strony Południca, królowa złotej nocy
W południe używam całej słońca mocy
Mój gniew to szaleństwo, ostateczne przekleństwo
Teraz się pokłonicie lub stracicie życie
Płanetnik grozi burzą
Ja grożę wieczną suszą
Bies i Czart straszą lasem
Też się uduszą z czasem
Mój żar spopieli wszystko, zmieni w zwykły wiór
Słońca jestem potęgą, oni stekiem bzdur
Jaryło próbuje leczy, jego moc nic nie wskóra
Ziemia jest taka twarda jak pradawnego smoka skóra
Jego kwiatki więdną nim zdążą się narodzić
Bo w moim królestwie tylko ja mogę płodzić
On jest Bogiem wiosny, a ja jestem latem furii
Wszyscy chłopi świata przy mnie muszą być czujni
On chce by rosło zboże, ja chcę spopielenia
Taka to będzie wojna, raz-dwa i do widzenia
Więc bawcie się w swą wojnę, w lasach i pod chmurami
W południe wyjdźcie w pole, ja zajmę się już wami
Skarbnik ma swoje złoto, Płanetnik ma swe deszcze
Lecz dzień zawsze nadejdzie, spopielę was dziś jeszcze
Z tej strony Południca, królowa złotej nocy
W południe używam całej słońca mocy
Mój gniew to szaleństwo, ostateczne przekleństwo
Teraz się pokłonicie lub stracicie życie x2