Niebo straciło pana,
Perun liże rany.
Został chaos i pustka,
Wiatr świat tuli cały.
Lecz w tę próżnię wchodzę ja,
Nowy władca, nowa gra.
Jestem Płanetnik, pan chmur,
Dziś zbuduję z deszczu mur!
Śmieję się z waszej walki,
Z bogów, co są jak lalki.
Wyczerpani, bez siły,
Ledwo co przeżyli.
Teraz ja tu rządzę, ja!
Moja władza strach wam da!
Nie ma idei, jest moc,
Dzień zamieniam w czarną noc!
Oto płanetnik! Król chmur!
Teraz ja! A nie Perun!
Mój gniew to jest nawałnica!
Piorun, co wrogów mych zlicza!
Nie ma słońca bez mej woli!
Moich wrogów serce boli!
Płaćcie trybut, albo zginiecie!
W moim nowym, chmurnym świecie!
Chcecie słońca? Płaćcie złotem.
Albo grad zniszczy wam pole.
Potrzebna wam jest ulewa?
Niech was wpierw gniew mój zalewa.
Kontroluję każdy wiatr,
Jam jest nieba nowy kat.
Każdy piorun, każda chmura,
To jest moja dyktatura!
Jaryło patrzy z ziemi,
Jest bezsilny, oniemiały.
Jego wiosna nic nie zmieni,
Gdy ja zsyłam z nieba strzały.
Lecz nie jestem w grze tej sam,
Wiem, kto jeszcze plan swój ma.
Słyszę szepty z głębi wód...
Już nadchodzi wieczny głód...