Morze krwią spłynęło,
Weles właśnie zginął.
Niebo pękło w szwach,
Gdy Perun nadpłynął.
Zstąpił z chmur rydwanem,
Oczy ogniem płoną.
"Thorze! Czas na karę!"
Krzyknął w dal zamgloną.
Thor wyszedł z obozu,
Młot w dłoniach zaciska.
Śmieje się szyderczo,
Gdy piorun w dal błyska.
"Słyszę cię, staruszku!"
Krzyknął syn Odyna.
"Zaraz ci pokażę,
Czyja to kraina!"
PERUN KONTRA THOR!
Starcie dwóch tytanów!
Wschód kontra Północ!
Walka wielkich panów!
Grom uderza w młot!
Pęka nieboskłon!
Kto wygra tę walkę?
Kto zasiądzie na tron?!
Perun uniósł topór,
Złotym blaskiem lśnił.
Uderzył z impetem,
Ile tylko miał sił.
Thor zasłonił się młotem,
Huk wstrząsnął posadą.
Armie padły na twarz,
Przed tą wielką zagładą.
Thor ruszył do ataku,
Jak dziki zwierz w szale.
Chciał zmiażdżyć rywala,
W tej bitewnej chwale.
Lecz Perun był szybszy,
Zrobił unik w bok.
"Jesteś tylko tępakiem!"
Krzyknął w gęsty mrok.
Mjolnir leci w górę,
Wraca w dłoń jak bumerang.
Lecz Perun go wstrzymał,
Piorunem uderzając tam.
Błysk oślepił wszystkich,
Młot na ziemię spadł.
Thor stanął zdziwiony,
Zbladł mu cały świat.
Perun wylądował,
Topór w dłoni drży.
"To za śmierć Welesa!"
W oczach małe łzy.
Rzucili broń boską,
Starli się na pięści.
Ziemia pod stopami,
Jęczy oraz chrzęści.
Odyn patrzy z góry,
Białobóg się smuci.
Wiedzą, że ta walka,
Ład świata wywróci.
Zniszczą się nawzajem,
Zostawią pusty tron.
Dla kogoś trzeciego,
Zabrzmi ten ostatni dzwon.
Gdy zwarli się w klinczu,
Gotowi na zgon.
Nagle złoty piorun,
Uderzył w ich dłoń!
Rozrzucił ich siłą,
Jakieś obce bóstwo.
A na tronie z chmur... Siedzi Zeus - bóstwo!