Słuchajcie dzieci starej ziemi,
Opowieść płynie z mroku dziejów,
Szeptana w borach przez korzenie,
Zapomnianych kaznodziejów.
Z nieba gromem Perun wzywa,
Gniewu jego pieśń straszliwa.
Z Nawii Weles złotem kusi,
Aż go piorun paść przymusi.
Baba Jaga w kotle miesza,
Losy śmiałków wciąż zawiesza.
W ogniu płonie już Marzanna,
Lodowata, zimna panna.
Nocą we krwi brodzi Strzyga,
Z diabłem Twardowski się ściga.
Jamę w skale Smok swą grzeje,
A lasem stary Leszy wieje.
Cisza! Krzyk! Poranek! Noc!
Panteon! Legenda! Słowiańska Moc!
Cisza! Krzyk! Poranek! Noc!
Panteon! Legenda! Słowiańska Moc!
Szeptem tylko powtarzane,
Przez stulecia zapomniane.
Imiona bogów, echa stare,
Dziś znów będą zapamiętane.
Wymazane z kart historii,
Zdegradowane do folkloru,
W pismach ogniem wymazane,
Czas przyzwać echa dawnych bogów.
Lecz ta krew wciąż w żyłach płynie,
Prawda w sercach nie przeminie!
Ta ballada sens swój ma,
Gdy ktoś znowu o nią dba!
Z bagien Boruta wąsa kręci,
Upiór powstaje z grobu czeluści,
Rusałka w zwodniczy taniec nęci,
A Swaróg stal w swej kuźni rozpuści!
Cisza! Krzyk! Poranek! Noc!
Panteon! Legenda! Słowiańska Moc!
Cisza! Krzyk! Poranek! Noc!
Panteon! Legenda! Słowiańska Moc!
Moc tych legend płynie z wiary,
Z wierzeń ludów starodawnych,
Teraz znów okazję mamy,
Więc o nich przypominamy!
Oni dawno przemineli,
Czas swój dawno temu mieli,
Lecz jeśli nie zapomnimy,
Znowu życia im wrócimy!
Tak więc głoście tę historię, gdyż epicka to opowieść!
GROM...
LAS...
ZŁOTO...
ŚMIERĆ...
KREW...
KSIĘŻYC...
OGIEŃ...
KNIEJA...
BAGNO...
GRÓB...
TOPIEL...
STAL...