Niebo straciło pana, Perun liże rany
Został chaos i pustka, wiatr świat tuli cały
Lecz w tę próżnię wchodzę ja
Nowy władca, nowa gra
Jestem Płanetnik, pan chmur
Dziś zbuduję z deszczu mur
Śmieję się z waszej walki
Z Bogów co są jak lalki
Wyczerpani bez siły, ścierwa ledwo przeżyły
Teraz ja tu żądzę, ja
Moja władza strach wam da
Nie ma idei, jest moc
Dzień zamieniam w czarną noc
Jam Płanetnik, król chmur
Teraz ja a nie Perun
Mój gniew to jest nawałnica
Piorun co wali jak z bicza
Nie ma słońca bez mej woli
Moich wrogów serce boli
Płaćcie trybut albo zginiecie
W moim nowym, chmurnym świecie
Chcecie słońca, płaćcie złotem
Albo grad zniszczy wam pole
Potrzebna wam jest ulewa
Niech was wpierw gniew mój zalewa
Kontroluję każdy wiatr
Jam jest nieba nowy kat
Każdy piorun, każda chmura
To jest moja dyktatura
Jaryło patrzy z ziemi
Jest bezsilny, oniemiały
Jego wiosna nic nie zmieni
Gdy ja zsyłam z nieba strzały
Lecz nie jestem w grze tej sam
Wiem kto jeszcze plan swój ma
Słyszę szepty prosto z lasu
Skończył się wam limit czasu
Więc zacznijmy grę o tron
Kto ją wygra stworzy dom
Gdzie zasady sam ustali
Ulegną mu wszyscy słabi
Jest nas więcej, mówię wam
Choć se radę z nimi dam
Jednak żaden nie odpuści
Każdy na tron się pokusi
Tutaj zasad żadnych nie ma
Takich boskiej walki cena
Bogowie poupadali
Nie powstrzymają tej fali
To gra o tron ostateczna
Będzie zdrowo niedorzeczna
Witam was w tej epopei
Której jeszcze nie widzieli