Pakt Natury

Pustka (Sezon 3)

← wszystkie teksty
Bies i Czart królami lasu W ciszy bez hałasu Nasz szept łamał dusze Nasz pazur niósł katusze Każde drzewo było okiem Każdy cień był naszym krokiem Lecz on wszedł w nasz las I zgasił jego blask Nie walczył drzew, nie niszczył Tylko od środka zniszczył Nagle drzewa szeptały Że nas się teraz bały Zwierzęta, nasza armia Uciekły w popłochu, żalu Zostaliśmy sami w kniei To koniec tego balu A Południca, królową słońca Bez początku i bez końca Pani spalonej ziemi Z dala od tej kniei Gardziła mrokiem i cieniem Każdym nocnym westchnieniem Lecz on nią owładnął Jej umysłem zawładnął Wizje świata bez słońca Gdzie trwa noc bez końca Poczuła zimno i pustkę Zerwaną z serca łuskę On nie zabrał jej dnia On sprawił że boi się tła Że boi się cholera nocy I jego koszmarnej mocy Jak walczyć z wrogiem Co jest jakby Bogiem Jak rządzić lasem Co stał się twoim katem Nasz chaos, nasza siła W proch się obróciła Bebok nie zniszczył lasu Zniszczył nas bez hałasu Potrzebny nam sojusznik Co nie leśnym jest łucznikiem Ktoś kto nie zna cienia Kto nie ma nic do stracenia Ktoś, kogo domeną jest światło Co tak na ziemię padło Ktoś, kogo Bebok też zranił Co nienawiść rozpalił Ta spalona słońcem panna Może ona się nada Gdy słońce jest na niebie Nic nie zagraża jej Lecz wie że w końcu zajdzie To wtedy on ją znajdzie W ciemności jest słaba Jak każda inna baba Jej moc ma granice A on swe tajemnice Potrzebuje kogoś z mroku Kto stanie u jej boku Kto zna się na szeptach Na tych wszystkich podstępach Ktoś, kogo domeną jest las Na ten jeden, jedyny raz Ktoś kto nienawidzi go Tak samo mocno jak ona to zło Te leśne, brudne bestie Niech będzie raz ten jeszcze Spotkali się na granicy Spalonej przez nią pszenicy I lasu co ich wygnał Gdy Bebok dał im sygnał Nie było tu uścisków Ni braterskich pocisków Tylko troje wrogów dumnych Wśród swych myśli rozumnych Czego chcesz spalona lalko Syknął Bies z pogardą wielką Tego co i wy, brudasy Przetrwać te podłe czasy Przez tę chwilę co jednoczy Rzekłam, bez pomocy A wy boicie się dnia Gdy nie ma gdzie schować kła Razem mamy dobę całą Siłę wielką, doskonałą Ja wezmę dzień, wy weźcie noc To będzie nasz wspólny cios Zgoda, odparł Czart bez złości Lecz nie z ufności, a z litości A po wszystkim gdy on padnie Znów zaczniemy walkę Tak powstał pakt natury Z nienawiści i z bzdury Sojusz słońca i cienia Co nie zna przebaczenia Druga frakcja w tej wojnie Powstała tak spokojnie Więc w chmurach i ogniu Już szykują się do boju
▶ Posłuchaj na YouTube