Pole bitwy jest czerwone
Polska armia już świętuje
Ale Ivar patrzy z wzgórza
I już nowy plan szykuje
Śmieje się cicho pod nosem
Myślą że wygrali naszą bitwę
Głupcy właśnie przegrali
Tę za wolnością gonitwę
Skarbnik syczy do cienia
Gdzie jest ich słaby punkt
Gdzie ich pycha jest największa
Gdzie ich niewidzialny smród
Skarbnik chichocze z mroku
Wiem już wszystko mój panie
Wiem gdzie trzymają proch
Czas na wybuchowe danie
Noc zapadła nad obozem
Polacy piją słodki miód
Świętują swe zwycięstwo
Nadziei wielki cud
Nie widzą że w ciemności
Znowu przez cieni las
Dwaj stratedzy prowadzą Nordów
By dobić Polski kraj
Zdrada, ogień, znów krzyk
Atak prosto w serce
Ivar uderzył w magazyn prochu
W tej straszliwej poniewierce
To jest ten pstryczek w nosa
Brutalny i bolesny
Chaos wybucha na nowo
Czy to cios jest ostateczny
Armia wpada w panikę
Nie ma kto dowodzić
Mieszko próbuje krzyczeć
Lecz ogień go dochodzi
Chrobry zbiera drużynę
Lecz wróg jest już za nimi
Husaria w ciasnych alejkach
Są tam strasznie bezsilni
Ivar siedzi na koniu
I z niego patrzy z góry
Widzisz Skarbniku, pyta
Tak się niszczy mury
Nie siłą lecz umysłem
Tak się wygrywa wojnę
Teraz ich wybijemy
Ruszyły armie zbrojne
Lecz wtem z chaosu, z dymu
Wychodzi białowłosa
Pojawia się z pola pyłu
Lecz wzrok ma niczym Boga
On jest tylko graczem
Myśli że jest sprytny
Ja mu pokażę teraz
Jak wygrywa się bitwy
To ona, pani czasu
Już widzi jego plany
Zna logikę Ivara
Jego umysł złamany
On nie jest kreatywny
On jest jeno maszyną
Przewidzi każdy ruch
Lecz teraz pozna moc magii
Zwycięstwo powróci znów
Kazała husarii uciekać
Wprost w stare ruiny Gniezna
Ivar śmiał się, głupcy biegną
Niczym prosto do piekła
Ruszył za nimi w pościg
Swoją armią Nordów
By zniszczyć ich w potrzasku
By nie było płakać komu
Wbiegli w ruiny katedry
A tam pułapka czekała
Piast, Zawisza i Mieszko
Z całą armią co została
Husaria to była przynęta
A on jest teraz w środku
Otoczony z każdej strony
Jak w dziecięcym żłobku
Niemożliwe, Ivar ryczy
Przewidziałem wszystko w planach
Ciri śmieje się z murów
Widziałeś to co chciałam
Zaczyna się rzeź ostateczna
Nordowie wycinani w wióry
Bo siła polskiej armii
Większa jest nawet jak chmury
Ivar ledwo ucieka
Skarbnik zniknął jak cień
Zostali znów pokonani
Dla nich to bardzo zły dzień
Lecz z morza na horyzoncie
Gdzie słońce ledwo wstało
Płynął drakkar tak ogromny
Że niebo aż zadrżało
A na nim stał sam Ragnar