NOCNICA

Legendy Polskie: Czas Mroku 2/12 · premiera 2025-10-04

← WSZYSTKIE TEKSTY
Gdy noc się nadchodzi, a gwiazdy lśnią, Ona nagle się zjawia, jakby wołali ją. Nie rodzi śmierci — lecz w niej dojrzewa, Wplata się w myśli, cel swój obiera. Na granicy jawy zakrada się szept, Zimny jak oddech, co w serce wszedł. Nie ma ciała, nie ma imienia, Jest tylko ciszą — początkiem skończenia. Nie wchodzi drzwiami, głuchy jej krok, Pojawia się tam, gdzie kończy się wzrok. Jej cień nigdy nikogo nie cieszył, Mało kto spotkanie z nią przeżył. Sny stają się klatką, jawa się tli, Każdy sen kończy się, gdy ona śni. Patrzysz w sufit i czujesz chłód — To ona. Początek końca snów. To Zmora! Szept chaosu i lęku! Nie da zapomnieć się głosu jej dźwięku! To ona wchodzi w sny jak do siebie, Gdy zaśniesz – twój świat już nie istnieje! To Zmora! Z ust Czarnoboga spływa, Cicha jak sen, a jednak prawdziwa! Gdy ją usłyszysz, zamilknie świat – Mawiają na nią - chaosu kat! Dzieci przez sen szepczą jej imię, Ona się karmi tym strasznie chciwie, Świat nagle staje, jakby wstrzymał dech, A w głowie echo powtarza śmiech. Gasną latarnie, nie świecą już gwiazdy, Jej cień przechodzi przez każde blokady. Nie ma już jutra, nie ma już nas, Tylko jej szept, co przetrwa czas. Gdy Nocnica wzięła ciała i dusze, Zmora - w snach was uduszę! Stworzyła pętle bez końca, bez bram, Gdzie śnisz, że uciekasz — a wnet giniesz sam. Czarnobóg patrzy przez pustkę i cień, A ona ziszcza jego mroczny sen! Nie jest demonem, ni snem, ni strachem — Jest zrozumieniem, że wszystko jest martwe. Patrzysz w lustro — ono milczy jak ona, Jej cień się kładzie, jak mgła na ramionach. Twoje odbicie drży i się śmieje, A ty nie wiesz, co jeszcze istnieje. Każde słowo traci znaczenie, Każda modlitwa gubi brzmienie. Świat się rozsypał w pustych głowach Niczym kamyki na starych torach. Śni ci się dom, którego nie znasz, Ognisko, co płonie, lecz bez cienia blasku. Na stole świeca — lecz odgaszona, W korytarzu ktoś czeka, tak to właśnie ona. Czas się rozciąga jak pajęcza nić, A ona w środku uczy cię śnić. Nie masz dokąd wracać, nie masz już tchu, Bo to nie sen — to ona, w śnie snu. Bogowie drżą, gdy na sen wyruszą, Bo nawet oni czasem spać muszą. Perun śni błyskawice, Swarożyc ogień, A w środku ich snów zmora jest za rogiem. Gdy zasypia świat, zasypia ich moc, Zmora przychodzi jak mroczna moc. Zanim Marzanna przyniesie mróz, Ona rozniesie się niczym wirus. Teraz wszyscy śnicie jednym snem, Ona nim włada, zaklęta jak cień. Czarnobóg czeka, aż pęknie czas, A Zmora splata sny w śmiertelny las. Każdy, kto marzy, już słyszy jej śmiech, Każdy, kto ufa, już widzi swój grzech. Nie krzycz — bo sen odbije głos, A w nim jej echo — taki już los! To Zmora! Szept chaosu i lęku! Rozrywa umysły w imię swego mroku! To ona wchodzi w sny jak w krew, Gdzie śpi – tam znika cały świat i zew! To Zmora! Z ust Czarnoboga spływa, Cicha jak grzech, a jednak prawdziwa! Gdy ją usłyszysz, milknie świat – Bo sen to brama, a ona ma klucz w nas!
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE