Nie biłem w nią ogniem - więc ognia mi nie wzięła,
Kuźnia stoi na zgliszczach - jedyna nie zginęła,
Rozpalam palenisko - żar bucha od nowa,
Sześć broni na kowadle - i żadnego słowa.
Pierwsza dla biesa, tego co wrócił z piekła,
Broń nosisz w sobie - i ona nie uciekła,
Z tego co nie ma w księgach, powstaje kosa,
Gdzie tnie, tam miejsce znika z rejestru jak rosa.
Druga dla biesa, co zamknął bramę dla braci,
Z łańcucha, co tytana trzymał, dzisiaj nim płaci,
Co zwiąże ten miecz, zamiera w rejestrze na stałe,
Ona wpis widzi - lecz ruszyć nie może go wcale.
Największe dzieła - sześć broni, bez imienia,
Z iskry, której nie wzięła - z jednego płomienia,
Osobno tępe jak głaz - razem tną na wskroś,
Najpotężniejsze bronie, stworzone jej na złość,
Ona spisała wszystko - prawie bo tego nie spisze,
Bo co wychodzi z kuźni, wnosi w rejestr ciszę,
Kuźnia nic nie zdradzała - dziś zdradza całość,
Pani rejestru, w twojej księdze pęknie trwałość.
Trzecia dla tytana, co nigdy nic nie trwonił,
Dziś odda sekundę - jedyną ze swych dłoni,
Kosa tnie "teraz" od "wtedy" tylko jedną chwilę,
Jedyną, w której królowa jest śmiertelna. Tyle.
Czwarta dla tej, co szczeliny robi w świata ścianie,
Sztylet-klucz: otworzy drzwi nawet na zawołanie,
Jedyna droga do matki - przez zieleń, na wprost,
Lecz drzwi puszczają w obie strony - to klucza koszt.
Piąta dla tej, co ciężar niesie bez słowa: struna,
Jedna, z żelaza - a pod nią klęknie nawet ona,
Zgina grawitację wzdłuż siebie - ściąga wieże,
I przygwoździ królową, tak ja w to wierzę.
Szósta dla tego, co pytał, czy go zapomnieli,
Nie stal, lecz pióro - z iskry, sadzy i z bieli,
Co zapisze w księdze - staje na polu i kłamie,
Kto w to uderzy - tnie powietrze, i sam się łamie.
Największe dzieła - sześć broni, bez imienia,
Z iskry, której nie wzięła - z jednego płomienia,
Osobno tępe jak głaz - razem tną na wskroś,
Najpotężniejsze bronie, stworzone jej na złość,
Ona spisała wszystko - prawie bo tego nie spisze,
Bo co wychodzi z kuźni, wnosi w rejestr ciszę,
Kuźnia nic nie zdradzała - dziś zdradza całość,
Pani rejestru, w twojej księdze pęknie trwałość.
Żadna z tych broni sama nie przetnie nawet chleba,
Razem - przetną królową. Tak to kuć już trzeba,
Ostrza dla sióstr hartuję we krwi z tego pola,
W krwi białowłosej. Niech matka je słyszy - i woła.
Sześć broni bez imion - bo imię to wpis w księdze,
A te mają być tym, czego w księdze nie będzie,
Biorą je - dwa biesy, tytan, dwie córki i Loki,
Kuźnia gaśnie i wnet słyszeć będzie kroki.
Sześć broni poszło w świat - ja kowal dumnie stoje,
Największe dzieła kowala mają dziś nowe dłonie,
Sześcioro idzie ku łunie - ja zostaję tu z młotem,
Kowal na wojnę nie chodzi. Z wojny wraca się tu potem.
Sześć broni. Żadnego imienia.
Pani rejestru... Spróbuj to spisać.