METATRON

Legendy Polskie: Zemsta Upadłych - Odcinek 41 · premiera 2026-09-15

← WSZYSTKIE TEKSTY
Jam jest metatron - sam niebios skryba, Czas wyprostować to wszystko chyba, Schodzę tu nie z gniewu - z obowiązku na chwilę, Przesadziliście i hałas doszedł nad sufit! To tyle. Nie jestem bogiem. Jestem tym, kto trzyma pieczęć, Nad pieczęcią - nikt kto mógłby mi tu jęczeć. Zielona miała rejestr. Ładny. Na jedną stronę, U mnie rejestr to archiwum które biorę pod ochronę. Serafin, syn światła, zabity bez gwary, Nie zgłosił nikt, leżał, lecz urząd ma swe miary. Potem strefy, rejestry, piekła bez zezwolenia, Bez podpisu wskrzeszenia, całość do wymienienia. Na jakiej podstawie? - pytam. Bo nikt was nie pytał, Broniliście świata wiekami. Kto to czytał? Nie ma was w moich księgach. To nie błąd to brak wpisu, Poganie! Nie wpisano was, od pierwszego spisu. Nie wymazuję z gniewu, aktualizuję stan, Czego nie ma w archiwum, tego nie ma. Taki plan. Nade mną nikt. Sprawdzałem. I to jest ta ciężka część, Decyzja z urzędu. Odwołania nie ma. Cześć. Wasza królowa rejestru - to nasz formularz, nasz wzór, Ktoś ściągnął z góry procedurę i zrobił z niej twór. Demiurg, kustosz, ona - trzy kopie nieba, Każda padła na tym, że kopii nie potrzeba. Nie będzie bitwy. Bitwy są dla tych, co istnieją, Ja nie bije. Wymażę was wbrew wszelkim nadzieją. Najpierw imię. Potem to, co przy imieniu stało, Potem pamięć co trwa dłużej. Zawsze się udawało. Nie od miecza padniecie. Nie od ran. Za głośne, Od zapomnienia. Cicho. Jak żarty sprośne. To był plan. Mistrzowski - sami tak mówiliście, Nie wiedzieliście, czyj. Dziś wiecie, bo krzyczeliście. Z dołu pyta ktoś - „kto cię upoważnił?". W urzędzie, To pytanie nie ma rubryki. Po prostu nikt i nie będzie. Nad pieczęcią cisza! Cisza też jest przełożonym, Nie odmawia. Nie sprawdza. Nie bywa zmęczonym. Na jakiej podstawie? - pytam. Bo nikt was nie pytał, Broniliście świata wiekami. Kto to czytał? Nie ma was w moich księgach. To nie błąd to brak wpisu, Poganie! Nie wpisano was, od pierwszego spisu. Nie wymazuję z gniewu, aktualizuję stan, Czego nie ma w archiwum, tego nie ma. Taki plan. Nade mną nikt. Sprawdzałem. I to jest ta ciężka część, Decyzja z urzędu. Odwołania nie ma. Cześć. Zaczynam od końca listy. Od tych, co najgłośniej, Pan umarłych, kowal, czerń a dalej pójdzie znośniej. Formularz - wymazanie. Podstawa - brak bo tak, Nikt nie sprawdzi. Nade mną nie ma komu. Taki znak. Tak więc żegnajcie na zawsze od zawsze, Nie istnieją już wasze przygody dalsze, Wasze pomniki runą w zapomnieniu, Nikt nie wspomni o waszym narodzeniu. "Waszym"?, o przepraszam najmocniej, Muszę swe słowa dobierać ostrożniej, Nie istniejecie i nigdy was nie było, Ja wymazałem to co tylko się mżyło. Nikt nie odpowiedział. Bo nikt nigdy nie musiał. Bo nikt nigdy nie istniał. Bo nikogo nie pamiętano.
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE