Leszy

Legendy Polskie (Sezon 1)

← wszystkie teksty
Gdzie słońca promień nie sięgał na kniei Mech porasta kości dawnych nadziei Tu drzewa mają oczy, a ziemia ma słuch Wśród starych dębów krąży prastary duch Każdy twój krok, każdy twój szept Jest obserwowany przez leśny krzew Nie jesteś gościem, jesteś tu intruzem Pod moim wiecznym, zielonym kapturem Jestem Leszy, władca leśnych bram Las to ja, jam jest jego pan Wiatr to mój oddech, wilk to mój wzrok Zabłądź w mej kniei, a poznasz co to mrok Jestem Leszy, twój przyjaciel lub kat Las to ja, nie toleruję zdrad Wiatr to mój oddech, natura mą siłą W mym lesie krew potrafi się lać jak wino Szanuj zwierzynę, nie łam żywych gałęzi W przeciwnym razie mój las cię uwięzi Zbieraj co martwe, co dała ci puszcza Wtem ma ścieżka z matki cię wypuszcza Lecz jeśli chciwość przysłoni ci wzrok Poczujesz na karku mój leśny mrok Mogę cię zwieść, mogę cię niańczyć Mogę śmiechem zabić, nie muszę nawet walczyć Idziesz godzinę, idziesz już trzy Wciąż to samo drzewo, nie wiesz czy to sny Ścieżka zarasta, kierunki się mylą Słyszysz swój głos co woła nad mogiła Raz jestem karłem, raz wielki jak dąb Z mojej brody mech, z mojej ręki zrąb Jestem duchem puszczy, jej sercem i kłem Zanim tu wszedłeś już byłeś moim tłem Jestem Leszy, władca leśnych bram Las to ja, jam jest jego pan Wiatr to mój oddech, wilk to mój wzrok Zabłądź w mej kniei a poznasz co to mrok Jestem Leszy, twój przyjaciel lub kat Las to ja, nie toleruję zdrad Wiatr to mój oddech, natura mą siłą W mym lesie krew potrafi się lać jak wino
▶ Posłuchaj na YouTube