KRÓLOWIE POLSCY

Dzienny Małżonek

← wszystkie teksty
[intro: male - cathedral bells, choir, guitars break in] Nim padło słowo "król", był tylko las i gród, Mieszko dał ziemi wiarę i spoił w jeden ród. Syn jego, Chrobry, w rzekach żelazne słupy wbił, W bramę Kijowa wjechał i szczerbcem ją nadbił. Rok tysiąc dwudziesty piąty — korona lśni na skroni, Od dziś ta ziemia ma już imię, co samo siebie broni! KRÓLOWIE POLSCY! Korona ze złota i krwi! KRÓLOWIE POLSCY! Ich imię w kamieniu tkwi! Jeden budował, drugi bronił, trzeci ruszał w bój — A każdy z nich powtarzał to samo: TO JEST KRAJ MÓJ! Potem przyszło rozbicie — pokruszony kraj na ćwierć, I mały człowiek wstał, co nosił wielką śmierć. Łokietek, wzrostem karzeł, uporem jak ten głaz, Pozszywał tę koronę i wrócił narodu czas. A syn go przerósł murem: kto Polskę drewnianą zastał, Ten kamień po kamieniu w Kazimierza dłoniach wyrastał. KRÓLOWIE POLSCY! Korona ze złota i krwi! KRÓLOWIE POLSCY! Ich imię w kamieniu tkwi! Jeden budował, drugi bronił, trzeci ruszał w bój — A każdy z nich powtarzał to samo: TO JEST KRAJ MÓJ! Pod Grunwald szedł Jagiełło, gdy szyderstwem był ten dar — Dwa nagie miecze wróg mu przysłał. Oddał je jak żar. Batory, obcy krwią, lecz nasz z wyboru i z woli, Nauczył cara Moskwy, że pod Pskowem strasznie boli. A gdy Europa klękła i już czekała cios, Spod Wiednia Sobieski przywiózł jej nowy los! Aż przyszedł ostatni. Poniatowski co był całkiem sam. Podpisał, co kazali, i zgasł przy zimnych drzwiach. Korona spadła z głowy, rozbita w proch i pył, Sto dwadzieścia trzy lata nikt jej nie nosił, nikt. Lecz ona nie zginęła — pękła na miliony, I każdy jej okruszek trafił w serce jak gromy. KRÓLOWIE POLSCY! Korona ze złota i krwi! KRÓLOWIE POLSCY! Ich imię w kamieniu tkwi! Nie ma już tronu, nie ma berła, nie ma zamku bram — KORONĘ NOSI DZISIAJ NARÓD. NOSISZ JĄ TY SAM! Mieszko. Chrobry. Łokietek. Kazimierz. Jagiełło. Batory. Sobieski. Pamiętaj te imiona.
▶ Posłuchaj na YouTube