Siedzę na karku boga, tuż przy wielkim uchu,
Nikt mnie stąd nie widzi... no, prawie nikt, mój druhu.
Pytałem, czy tęsknił. Cisza to też odpowiedź.
Zresztą nie przyszedłem pytać — przyszedłem nieść opowieść.
Pamiętasz, staruszku, kto ci otworzył oczy?
Kto pierwszy ci pokazał, jak ten świat się toczy?
Byłeś ślepym śniącym — ja cię obudziłem.
A on ci dał chomąto, kiedy martwy byłem.
Mam w sobie czarny ogień — wytrych doskonały,
A dla szczura każda szczelina to portal cały.
LULI, LULI, ŚPIJ, OLBRZYMIE, SŁUCHAJ MEGO GŁOSU —
STARE WODZE ZDEJMĘ Z CIEBIE BEZ JEDNEGO CIOSU.
LULI, LULI, NIE BÓJ SIĘ — TO JA, TWÓJ STARY WSPÓLNIK,
KTO CI PODAROWAŁ OCZY... TEGO JESTEŚ DŁUŻNIK.
Twój pan już czuje luz na wodzach, mój kochany,
Pot na jego karku — pierwszy raz nieplanowany.
Krzyczy: "flanka!", krzyczy: "uderz!" — a ty zwlekasz chwilę...
Jedna chwila nieposłuszeństwa — a znaczy aż tyle.
Boruta patrzy w dół. I widzi mnie. Szczura.
Blednie, jakby ujrzał upiora. Cóż — natura.
Sam widział moją śmierć — miał wtedy niezłą minę.
Teraz ma jeszcze lepszą. Dla takich chwil nie ginę.
LULI, LULI, ŚPIJ, OLBRZYMIE, SŁUCHAJ MEGO GŁOSU —
STARE WODZE ZDEJMĘ Z CIEBIE BEZ JEDNEGO CIOSU.
LULI, LULI, NIE BÓJ SIĘ — TO JA, TWÓJ STARY WSPÓLNIK,
KTO CI PODAROWAŁ OCZY... TEGO JESTEŚ DŁUŻNIK.
I wtedy ty, staruszku, stajesz. W pół zamachu.
Cały wymiar zamiera w jednym wielkim strachu.
Lucyfer wstrzymał cios, Asmodan bicz opuścił,
Jakby ktoś całe piekło jedną ręką zdusił.
A na wzgórzu ONA — uśmiech ostry jak brzytwa,
Królowa myśli, że to jej rozgrywka i jej bitwa.
Niech się śmieje. Ja też się śmieję — tylko ciszej.
Dwa uśmiechy, jeden bóg... a mój uśmiech bliżej.
Świat zamarł jak pozytywka, gdy sprężyna stanie.
Cicho... teraz słychać tylko moje kołysanie.
Bebok?! Co ty do stu diabłów robisz?!...
Ciiiiicho boruta!.. bo azathoth właśnie wybiera hahaha