Koalicja Potęgi

Pustka (Sezon 3)

← wszystkie teksty
Byłem królem nieba, panem burzy i monsunu Mój gniew był nawałnicą, co łamała wbrew rozumu Gdy Perun lizał swe rany, ja zasiadłem na tronie Myślałem że jestem Bogiem, dziś się własnych murów boję Bo on wszedł w moje chmury, jak szept, jak myśli zatrute Nie bał się mych piorunów, zmusił bym rozpoczął pokutę Nagle w deszczu zobaczyłem, nie wodę, lecz krew i łzy A w grzmocie usłyszałem krzyk tak głośny jak i zły Moje chmury, moja twierdza, stały się mym więzieniem Bałem się spojrzeć w górę, bo stamtąd padały cienie On nie zabrał mi nieba, on zabrał mi odwagę Jam, kiedyś król burzy, lecz dziś straciłem przewagę Zaś jako ja Raróg, najemnik bez pana Spopielałem wszystko z góry, od wieczora aż do rana Gardziłem ich grą o tron, ich słabością, ich strachem Dla mnie liczył się tylko płomień nad ich dachem Lecz on wszedł w mój ogień jak zimny, czarny lód I pokazał mi wizje gdzie płomień zmienia się w lód Gdzie mój żar nie niszczył, lecz tworzył masę strachu Gdzie ja, ognisty sokół, bałem się świata dachu Strach przed wysokością, ja, co żyłem w przestworzach To jest upokorzenie co wytrzymać go nie można On nie zabrał mi ognia, on zabrał mi wolność Najemnik Bogów co robił za kata Teraz w chmurach nawet nie polata Jak rządzić niebem, gdy boisz się spojrzeć w górę Jak być Bogiem Burzy, gdy masz w sercu wielką dziurę Moja siła jest bezużyteczna, gdy umysł jest złamany Potrzeba mi kogoś kto opali te rany Kogoś kogo siła też została złamana Kogoś równie dumnego kto leży na kolanach Kogoś kogo potęga jest równie absurdalna Kogoś kogo nienawiść przebudziła się pradawna Spotkali się na szczycie najwyższej z gór przeklętych Wśród burzy i płomieni mimo relacji napiętych Nie było tu przyjaźni, ni słów o przebaczeniu Tylko dwóch upokorzonych w milczącym zrozumieniu Ty chcesz odzyskać niebo, warknął Raróg przez płomienie A ty chcesz latać znowu, Płanetnik wydał brzmienie On złamał naszą dumę, on zniszczył naszą siłę Ale razem, we dwóch możemy wysłać go w mogiłę Ty dasz mi swe pioruny, rzekł ognisty bez wahania A ty dasz mi swe skrzydła, odparł Bóg bez błagania Stworzymy tornado ognia jakiego nigdy świat nie widział Spalimy go na popiół o którym nikt nigdy nie pisał Tak powstała koalicja zrodzona z upokorzenia Sojusz ognia i burzy co nie zna przebaczenia Ostatnia frakcja w tej wojnie, najpotężniejsza z wszystkich trzech Lecz czy siła wystarczy by ustał strachu śmiech (ustał strachu śmiech) (strachu śmiech x2)
▶ Posłuchaj na YouTube