Na rozstaju dróg, pod niebem ze stali,
Pytamy o sens, odkąd świat się ciągnie w oddali.
Każdy w inną stronę wznosi swoje dłonie,
Szukając iskry, która w ciemności zapłonie.
Dla jednego to sędzia na tronie z ołowiu,
Co grzechy spisuje i czuwa w pogotowiu.
Dla drugiego to fizyka, kosmosu wielki plan,
Wzór matematyczny, co stworzył się sam.
Jeden szuka go w kościele, klęcząc na marmurze,
Inny widzi jego potęgę jako szalejące burze.
Dla jednych to ojciec, co tuli do rany,
Dla innych to płomień wszechświata, nienazwany.
Ktoś widzi go w ciszy, w koronie ze stali,
A ktoś inny jako miłość, co w sercu się pali.
Muzułmanin, żyd, poganin – każdy pisze księgę,
By ubrać w proste słowa niepojętą tę potęgę.
Kim jest Bóg? To pytanie bez końca i dna!
Każda dusza swą własną odpowiedź dziś ma!
Lecz nieważne są nazwy i świątyń tych mury,
Nieważne, jak bardzo wzrok wznosisz do góry.
Najważniejszy jest ogień, co w piersiach nam drży,
To, że wierzymy w coś więcej niż tylko puste dni!
Kiedy stoisz nad przepaścią, gdy wali się świat,
Gdy samotność cię gryzie przez tak wiele lat.
Dla jednego to cisza, co niesie ukojenie,
Dla drugiego to szept, co rozgania cierpienie.
Może to tylko siła, co każe nam wstać,
Gdy los znowu nam każe najgorszą kartę brać?
Kłócimy się o prawdę, o dogmat i słowo,
Budując ołtarze wciąż na nowo i nowo.
Przelewamy krew za święte te imiona,
Choć każda modlitwa tak samo jest niesiona.
On nie patrzy na księgi, na złoto i blichtr,
Przed kosmiczną tą nocą stajemy jak nikt.
Kim jest Bóg? To pytanie bez końca i dna!
Każda dusza swą własną odpowiedź dziś ma!
Lecz nieważne są nazwy i świątyń tych mury,
Nieważne, jak bardzo wzrok wznosisz do góry.
Najważniejszy jest ogień, co w piersiach nam drży,
To, że wierzymy w coś więcej niż tylko puste dni!
Czy to energia, czy stwórca wszechświata,
Czy brat, co na wieki z losem nas splata.
Nieważna jest droga, gdy cel jest ten sam,
Światełko nadziei pośród ciemnych bram.
Wiara to tarcza, gdy tracimy grunt,
Nasz cichy ratunek i największy bunt!
Więc szukaj Go w gwiazdach, szukaj w pustym szkle,
Szukaj Go w miłości albo w gęstej mgle.
Nieważne, jak nazwiesz ten kosmiczny stan...
Ważne, że wierzysz, że nie jesteś sam...