JESTEM RADOGOST

Legendy Polskie: Sezon Pamięci - Odcinek 3 · premiera 2026-09-23

← WSZYSTKIE TEKSTY
A teraz, dzieci, o Radogoście, panu gościny... Wejdź, nie stój na progu, Na dworze zimno, ciemno. Nie pytam, skąd idziesz, Siadaj. Zjedz ze mną. Chleb już na stole leży, A obok niego sól. Tak było u nas zawsze: Gość to więcej niż król. Mówią, że byłem bogiem? Nikt tego nie wie, mała. Może byłem twierdzą, Co nad jeziorem stała. Kanonik z Bremy wziął mą nazwę, Pozłocił ją i spisał. Ni razu mnie nie widział, Tylko o mnie słyszał. Trzy rogi miał mój gród I bramy miał też trzy. Dwie dla ludzi otwarte, A trzecia, do wody drzwi. Świątynia na rogach zwierząt, W niej bogowie w zbrojach. Żaden z nich od gościny. Gościna była moja. Gdy wojna szła do grodu, Z jeziora wyszedł dzik. Tarzał się w białej pianie I znów pod wodą znikł. A potem przyszedł biskup, Najgorszy z moich gości. Wsiadł na świętego konia I odjechał. Bez wdzięczności. Imię me to Radogost! Rad gościom, tak mnie zwali! Czy byłem bogiem, czy grodem, niech uczeni kłócą się dalej! Nie mam złotej klatki! Nie mam w piwnicy krat! Mam tylko stół i chleb, i drzwi otwarte na świat! Kto gościowi skąpił chleba, temu płonęła chata! Tak było u nas prawem! Taka była zapłata! Możecie mnie zapomnieć! Możecie mnie przebrać! Ale chleba dla gościa nie da się wam odebrać! Pisał ksiądz, co nas nie lubił, I zgrzytał przy tym zębem: Na Rugii nie było żebraka Ni starca pod gołym niebem. Rodzice mieli cześć, A gość był jak swój. Tak pisał o nas obcy, Choć wróg to był mój. Bóg od gościny? Owszem. Z imienia go złożyli Uczeni z bibliotek, Co mnie nie gościli. A Czesi mnie postawili Z kamienia na szczycie. Dziś jestem na piwie. Pijcie. Takie życie. Imię me to Radogost! Rad gościom, tak mnie zwali! Czy byłem bogiem, czy grodem, niech uczeni kłócą się dalej! Nie mam złotej klatki! Nie mam w piwnicy krat! Mam tylko stół i chleb, i drzwi otwarte na świat! Kto gościowi skąpił chleba, temu płonęła chata! Tak było u nas prawem! Taka była zapłata! Możecie mnie zapomnieć! Możecie mnie przebrać! Ale chleba dla gościa nie da się wam odebrać! Zabrali mi świątynię. Zabrali mi konia. Zabrali mi nawet pewność, czy w ogóle byłem. Drzwi mi nie zabrali. A dziś, gdy ktoś zmarznięty Zapuka do was w nocy, Nikt nie pyta, skąd przyszedł, Nikt nie skąpi pomocy. Nie pytacie, w co wierzy, Pytacie, czy coś jadł. I kroicie mu chleba, Jak ja przez tysiąc lat. Imię me to Radogost! Rad gościom, tak mnie zwali! Czy byłem bogiem, czy grodem, niech uczeni kłócą się dalej! Nie mam złotej klatki! Nie mam w piwnicy krat! Mam tylko stół i chleb, i drzwi otwarte na świat! Kto gościowi skąpił chleba, temu płonęła chata! Tak było u nas prawem! Taka była zapłata! Możecie mnie zapomnieć! Możecie mnie przebrać! Ale chleba dla gościa nie da się wam odebrać! ...I dlatego, dzieci, jak ktoś zapuka wieczorem, To najpierw chleb. A pytania potem. Wejdź, mała. Drzwi są otwarte.
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE