JESTEM PERUN

Legendy Polskie: Sezon Pamięci - Odcinek 2 · premiera 2026-09-23

← WSZYSTKIE TEKSTY
A teraz, dzieci, o Perunie, bogu gromu. To był taki słowiański Zeus. Z młotem, jak ten Thor. Siedział na chmurze i rzucał błyskawicami... Nie byłem Zeusem, babo, ni Thorem od młota. Tamtych opiewali swoi. Ja jestem sierota. Pierwszy pisał o mnie grek. Nie znał nawet mnie z imienia. Pisał: twórca błyskawic. Jedyny pan stworzenia. Losu nie znał mój lud. Kto chory, kto na wojnę, Ślubował mi ofiarę, żeby żyć spokojnie. A jak przeżył, to płacił. Co obiecał, to dał. Nie było losu, babo. Był układ. I on trwał. Jestem Perun. Ten, który bije z góry. Nie zostały po mnie księgi ani mury. Zostawiono mi imię w każdej burzy nad wami, Mówicie je co lato. Własnymi ustami. W kijowie na wzgórzu stałem, bo tam mnie wznieśli, Kładli mi tarcze, broń i złoto i co nieśli. A kto złamie, tak mówili, niech zżółknie jak złoto I padnie od swej broni. To było mą robotą. Postawili mnie z drewna. Srebrna głowa, złoty wąs. Tyle wiecie o mojej twarzy. Taki to mój los. A sześćset lat później kronikarz się pomylił, I z mojego wąsa boga sobie wymyślił. Wąż mi kradnie bydło i chowa się pod drzewem, Pod kamieniem, w wodzie. A ja biję tam z gniewem. A kiedy go dosięgnę, z nieba leje woda, Bo oddaję, co ukradł. To nie żadna pogoda. Jestem Perun. Ten, który bije z góry. Nie zostały po mnie księgi ani mury. Zostawiono mi imię w każdej burzy nad wami, Mówicie je co lato. Własnymi ustami. Nikt tego nie zapisał. Dwaj uczeni po latach Złożyli mnie z zaklęć i z bajek po chatach. Nie wierz mi na słowo, babo. To kawałki i szwy. Ale pod drzewo w burzę nie wejdziecie ni wy. Nad łabą czwartek był mój. Peründan tam mówili. Dzień Peruna, co tydzień. Aż mowę zgubili. W kałdusie pod chełmnem, gdzie ofiary składali, Moje strzałki do grobów i w ogień chowali. Inni mówią grom. A wy, jak mało kto w świecie, Mówicie piorun. Czyli mnie. I nawet nie wiecie. A ślązak, gdy się wkurzy, krzyczy: pieronie jasny! I woła mnie po imieniu. Jak jego przodek dawny. I jeszcze jedno, na koniec. Tysiąc lat temu przysięgacie: Niech nas zabije własna broń. A wy mówicie: niech cię piorun trzaśnie. To ta sama klątwa, babo. Tylko zapomnieliście, do kogo ją mówicie. A kiedy błyśnie nad miastem, dziecko liczy sekundy, Ile jeszcze do mnie. To są legend absurdy. Nie wie, kim jestem, a liczy mnie, jak trzeba. I tak mnie pamięta. Jednym uchem do nieba. Jestem Perun. Ten, który bije z góry. Nie zostały po mnie księgi ani mury. Zostawiono mi imię w każdej burzy nad wami, Mówicie je co lato. Własnymi ustami. ...I dlatego, dzieci, w burzę nie stawajcie pod drzewem. Bo tam czasami niebo umie walnąć gniewem, Połóżcie się w domu na swoim łóżku, Kładąc swe dłonie, na własnym brzuszku. Licz dalej, mała. Ja już idę.
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE