JESTEM BABA JAGA

Legendy Polskie: Sezon Pamięci - Odcinek 4 · premiera 2026-09-25

← WSZYSTKIE TEKSTY
A teraz, dzieci, o Babie Jadze. Z diabłem trzymała, w ciemnym lesie mieszkała. Dzieci do chatki zwabiała, A potem w piecu… Znowu zaczynasz od pieca, babo? Znowu piec i znowu diabeł. Już mi koniec napisałaś. A kto z mojej chaty wyszedł? Tego wnukom nie podałaś. Zostaw zęby, zostaw czaszki, nie rób ze mnie dobrej babki. Ale posłuchaj, co wyniosła jedna panna z mojej chatki. Chata kręci się na nogach, wokół płot z człowieczych kości. Tyłem stoi do gęstwiny, przodem zwraca się do gości. W stępie jadę między drzewa, ciężki stępor mnie pogania. Miotła ślady za mną zmiata. Las się za plecami kłania. Biały jeździec — dzień mój jasny. Czerwony — moje słońce. Czarny — noc, co wraca do mnie, kiedy dzień dobiega końca. Trzech ich panna zobaczyła, nim stanęła przed mym płotem. Szła po ogień. Jej macocha już nie chciała jej z powrotem. Jestem Baba Jaga — ogień, kość i las. Babo, mów do końca, póki mamy czas. Jestem Baba Jaga — jeszcze płonie żar. Mogę cię pożreć. Mogę dać ci dar. Wasilisa miała przebrać mak zmieszany z czarną ziemią. Nie podoła — to ją pożrę. Takie było polecenie. Mała lalka po jej matce w ciężkiej pracy pomagała. Gdy wracałam, wszystko było już gotowe. Panna cała. „Matka mnie błogosławiła” — tak mi panna odpowiada. Wyrzuciłam ją za bramę. Nie chcę takich w moich ścianach. Lecz na drogę dałam czaszkę, w oczach ogień zamiast nocy. Nie odeszła z pustą ręką. Światło niosła do macochy. Tamta wraz ze swymi córkami chciała zgubić ją w gęstwinie. Teraz blask je wszędzie ścigał — żadna przed nim się nie skryje. Świt zobaczył po nich popiół. Wasilisy nie ruszyło. Nie pytaj tylko, kto był straszny. Pytaj, co się wydarzyło. Jestem Baba Jaga — ogień, kość i las. Babo, mów do końca, póki mamy czas. Jestem Baba Jaga — jeszcze płonie żar. Mogę cię pożreć. Mogę dać ci dar. Inna panna za Finistem żelazne buty zdarła. Do mnie przyszła, do mych sióstr — żadna jej nie pożarła. Młotek, talerz, konia wzięła, każda dalej ją posłała. Nie pokonała nas mieczem. Z naszej pomocy skorzystała. W dobrzyńskiej baśni parobcy chcieli jędzę w rzece zgubić. Piecuch stanął jej w obronie, nie pozwolił jej utopić. Potem przyszła pora spłaty: skąd dla panny ziele dostać. Ja wskazałam mu lekarstwo. Ona mogła żywa zostać. Nie mam księgi sprzed chrztu, babo. Mam baśnie spisane wiele wieków później. Nie wszystko z nich da się odwinąć. Nie wszystko wiadomo. Ale skoro opowiadasz to, co ocalało… Nie urywaj w połowie. Dziś mnie wkładasz w krótką groźbę: „Nie idź w las, bo Jaga zjada”. I już rośnie nowe dziecko, które tylko strach powtarza. Niech się boi. Bór jest ciemny. Niech pamięta płot i kości. Ale niech też zna dziewczynę, która ogień stąd wynosi. Jestem Baba Jaga — ogień, kość i las. Babo, mów do końca, póki mamy czas. Jestem Baba Jaga — jeszcze płonie żar. Mogę cię pożreć. Mogę dać ci dar. A potem, dzieci… Wasilisa wróciła z lasu. Niosła ogień. No, babo. Teraz pamiętasz.
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE