JEDNA SEKUNDA

Legendy Polskie: Zemsta Upadłych - Odcinek 35 · premiera 2026-09-09

← WSZYSTKIE TEKSTY
Stoi na progu, patrzy na krąg - i nie wraca, Osobno drapaliśmy - dziś kończy się ta praca, Kowal został w kuźni, lecz młot słychać w polu, Sześć broni, jeden takt - czekamy w półkolu. Pierwszy jestem ja - jak zawsze, gdy nikt nie prosi, Pióro pisze sześć biesów - a jednego pole nosi, Ona tnie moje kopie - pióro ma sześć twarzy, Prawdziwi liczą z boku - i nikt się nie parzy. Druga - ja. Struna w dłoni, w drugiej ciężar cały, Zgięłam grawitację - i nogi się jej zachwiały, Kolano królowej dotknęło ziemi. Drugi raz, Nie klęka - mówi. Leży - odpowiada czas. Trzeci - ja. Łańcuch, którym tytana trzymałem, Oplata ją w pasie, wpis zamarza - tak chciałem, Widzi swój własny wpis - i nie może go tknąć, Tym razem nie skasuje - nie ma kiedy odetchnąć. Raz - pióro. Dwa - struna. Trzy - łańcuch w pasie, Cztery - sekunda. Pięć - klucz. Sześć - kosa. I po czasie, Sześć broni w jednej chwili - młot wybija takt, Osobno tępe jak głaz, razem - jeden akt, Spisała prawie wszystko - dziś to "prawie" krwawi, Jedna kropla poza księgą - nikt jej nie naprawi, Kronos trzyma sekundę, my trzymamy krąg, Pani rejestru - dziś księga leci z rąk! Czwarty - ja. Nie trwoniłem. Dziś jedną oddaję, Tnę "teraz" od "wtedy" - i sama w "teraz" zostaje, Bez rejestru za plecami. Bez księgi. Bez zbroi, Śmiertelna przez sekundę - w mojej. I w niej stoi. Piąta - ja. Klucz w dłoni. Nie szukam w ścianach drogi, Otworzyłam w niej drzwi. Tam matka. Bez trwogi, Zawiasy z zieleni, próg z imion, które wzięła, Drzwi stoją otworem. Nic nie wyszło. Nie zamknęła. Szósty - ja. Kosa z błędu, którego nie spisała, Tnę tam, gdzie łańcuch trzyma - i sekunda zadrżała, Miejsce znika z rejestru - a ona, zdziwiona, Patrzy na jedną kroplę. Czerwoną. Nie zieloną. Sekunda mija - rejestr wraca do niej jak fala, Wpisuje rękę, kolano - tak, jak wpisywała, Tylko kropli nie wpisze. I drzwi nie domknie, Sześcioro stoi w kręgu. Młot z daleka milknie. Nie wraca do domu. Patrzy - i nie wie, czyje, To pole bez nazwy w księdze. Czerwone. I żyje, My patrzymy na drzwi - otwarte, ciemne, w ciszy, Nikt nie wchodzi, nikt nie wychodzi. Jeszcze. Ktoś słyszy. Raz - pióro. Dwa - struna. Trzy - łańcuch w pasie, Cztery - sekunda. Pięć - klucz. Sześć - kosa. I po czasie, Sześć broni w jednej chwili - młot wybija takt, Osobno tępe jak głaz, razem - jeden akt, Spisała prawie wszystko - dziś to "prawie" krwawi, Jedna kropla poza księgą - nikt jej nie naprawi, Kronos trzyma sekundę, my trzymamy krąg, Pani rejestru - dziś księga leci z rąk! Osobno drapaliśmy - razem: jedna rana, To mało. To więcej, niż miała od zarania, Kowal odkłada młot. Kroki wracają, Drzwi w niej otwarte - następnej sekundy czekają. Wpis - rana. Wartość - jedna kropla. Status - nie do spisania. Wpis - drzwi. Lokalizacja - ja. Komenda - zamknij. Odrzucono. Przez kogo?... Nie wiem.
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE