Stoi na progu, patrzy na krąg - i nie wraca,
Osobno drapaliśmy - dziś kończy się ta praca,
Kowal został w kuźni, lecz młot słychać w polu,
Sześć broni, jeden takt - czekamy w półkolu.
Pierwszy jestem ja - jak zawsze, gdy nikt nie prosi,
Pióro pisze sześć biesów - a jednego pole nosi,
Ona tnie moje kopie - pióro ma sześć twarzy,
Prawdziwi liczą z boku - i nikt się nie parzy.
Druga - ja. Struna w dłoni, w drugiej ciężar cały,
Zgięłam grawitację - i nogi się jej zachwiały,
Kolano królowej dotknęło ziemi. Drugi raz,
Nie klęka - mówi. Leży - odpowiada czas.
Trzeci - ja. Łańcuch, którym tytana trzymałem,
Oplata ją w pasie, wpis zamarza - tak chciałem,
Widzi swój własny wpis - i nie może go tknąć,
Tym razem nie skasuje - nie ma kiedy odetchnąć.
Raz - pióro. Dwa - struna. Trzy - łańcuch w pasie,
Cztery - sekunda. Pięć - klucz. Sześć - kosa. I po czasie,
Sześć broni w jednej chwili - młot wybija takt,
Osobno tępe jak głaz, razem - jeden akt,
Spisała prawie wszystko - dziś to "prawie" krwawi,
Jedna kropla poza księgą - nikt jej nie naprawi,
Kronos trzyma sekundę, my trzymamy krąg,
Pani rejestru - dziś księga leci z rąk!
Czwarty - ja. Nie trwoniłem. Dziś jedną oddaję,
Tnę "teraz" od "wtedy" - i sama w "teraz" zostaje,
Bez rejestru za plecami. Bez księgi. Bez zbroi,
Śmiertelna przez sekundę - w mojej. I w niej stoi.
Piąta - ja. Klucz w dłoni. Nie szukam w ścianach drogi,
Otworzyłam w niej drzwi. Tam matka. Bez trwogi,
Zawiasy z zieleni, próg z imion, które wzięła,
Drzwi stoją otworem. Nic nie wyszło. Nie zamknęła.
Szósty - ja. Kosa z błędu, którego nie spisała,
Tnę tam, gdzie łańcuch trzyma - i sekunda zadrżała,
Miejsce znika z rejestru - a ona, zdziwiona,
Patrzy na jedną kroplę. Czerwoną. Nie zieloną.
Sekunda mija - rejestr wraca do niej jak fala,
Wpisuje rękę, kolano - tak, jak wpisywała,
Tylko kropli nie wpisze. I drzwi nie domknie,
Sześcioro stoi w kręgu. Młot z daleka milknie.
Nie wraca do domu. Patrzy - i nie wie, czyje,
To pole bez nazwy w księdze. Czerwone. I żyje,
My patrzymy na drzwi - otwarte, ciemne, w ciszy,
Nikt nie wchodzi, nikt nie wychodzi. Jeszcze. Ktoś słyszy.
Raz - pióro. Dwa - struna. Trzy - łańcuch w pasie,
Cztery - sekunda. Pięć - klucz. Sześć - kosa. I po czasie,
Sześć broni w jednej chwili - młot wybija takt,
Osobno tępe jak głaz, razem - jeden akt,
Spisała prawie wszystko - dziś to "prawie" krwawi,
Jedna kropla poza księgą - nikt jej nie naprawi,
Kronos trzyma sekundę, my trzymamy krąg,
Pani rejestru - dziś księga leci z rąk!
Osobno drapaliśmy - razem: jedna rana,
To mało. To więcej, niż miała od zarania,
Kowal odkłada młot. Kroki wracają,
Drzwi w niej otwarte - następnej sekundy czekają.
Wpis - rana. Wartość - jedna kropla. Status - nie do spisania.
Wpis - drzwi. Lokalizacja - ja. Komenda - zamknij. Odrzucono.
Przez kogo?... Nie wiem.