GÓRA OLIMP

Legendy Polskie: Wojna Bogów 8/12 · premiera 2025-11-26

← WSZYSTKIE TEKSTY
Bebok kroczy dumnie, na szczyt wielkiej góry, Myśli że to spacer, patrząc w jasne chmury! Za nim idzie Egipt i Anubis z armią cieni, Wierzą że ten panteon, w gruzy się zamieni! Lecz na pustym tronie, nie ma Gromowładnego, Czeka tam ktoś inny, pewny celu swego! Z morza i z podziemi, dobiega głośny ryk, To nie będzie łatwe, słychać śmierci krzyk! Woda nagle wzbiera, zalewa złote sale, Posejdon wychodzi, w swej morskiej chwale! Trójząb w dłoni błyszczy, oczy pełne gniewu, Nie odda Olimpu, bez krwawego gniewu! Bebok się uśmiecha, lecz uśmiech ten znika, Gdy fala uderza, jak cios wojownika! Rzucony o skały, łamie sobie róg, Zrozumiał że Posejdon, to nie byle bóg! Z cieni wychodzi Hades, pan umarłych dusz, Rzuca czarne łańcuchy, wprost w bitewny kurz! Anubis próbuje, zakląć śmierć w swe dłonie, Lecz grecki bóg śmierci, w mroku nie utonie! Bebok krwawi mocno, szata w strzępach wisi, Śmierć już swym oddechem, w jego kark aż dyszy! Dostał potężny cios, ledwo łapie dech, Na ustach zastyga, jego podły śmiech! To jest walka bogów, krew się leje z nieba! Za każdy błąd tutaj, słono płacić trzeba! Olimp się nie podda, bez walki do końca! Nawet gdy zgaśnie, ostatni promień słońca! Bebok ciągle żyje, Cthulhu się budzi! Ten widok by przeraził, wszystkich żywych ludzi! Posejdon naciera, woda miażdży kości, Nie ma w jego oczach, za grosza litości! Bebok pada na twarz, czuje chłód posadzki, To koniec jego drogi, wpadł w mordercze zasadzki! Lecz wtedy z głębiny, coś się wyłania, Potwór co nie zna, słowa zmiłowania! Cthulhu otwiera, swoje straszne ślepia, I mroczną energię, w greków dziś zaszczepia! Macki oślizgłe, chwytają boga mórz, Wciągają go w otchłań, gdzie panuje mróz! Posejdon krzyczy, lecz głos mu zamiera, Gdy Przedwieczny umysł, nim wręcz poniewiera! Woda zmienia kolor, na zgniłą czerń, To już nie jest woda, to śmierci jest cierń! Hades widzi brata, jak tonie w szaleństwie, I sam się cofa, w tym niebezpieczeństwie! Bebok wstaje z kolan, plując gęstą krwią, Patrzy na zniszczenie, chwiejąc głową swą! Choć stracił wiele sił, i prawie tam zginął, To jednak plan jego, wcale nie przeminął! Olimp teraz tonie, w mazi i w rozpaczy, Nikt już tego miejsca, złotym nie zobaczy! Grecy pokonani, choć walczyli dzielnie, Skończyli w obłędzie, skończyli piekielnie! Anubis dobija, resztki boskiej straży, Nikt już się nie waży, o zwycięstwie marzyć! Bebok kulejąc, schodzi z góry w dół, Czuje wciąż na głowie, ten cholerny ból! Ale w jego oczach, widać dziki blask, Mimo ciężkich ran, słyszy kości trzask! Dwa domy upadły, Asgard i ten szczyt, Teraz czas na finał, czas na nowy mit! Lecz gdzie jest Zeus? Gdzie jest jego grom? Czy widzi jak płonie, jego własny dom! Czy wróci z odsieczą? Czy jest już za późno? Jego puste ego, zdechło całkiem próżno! Sojusz Zagłady, płaci srogą cenę, Lecz wciąż realizuje, swą mroczną domenę! Świat się wali w gruzy, bogowie konają, A ludzie na ziemi, tylko w strachu trwają! To jest walka bogów, krew się leje z nieba! Za każdy błąd tutaj, słono płacić trzeba! Olimp się nie podda, bez walki do końca! Nawet gdy zgaśnie, ostatni promień słońca! Bebok ciągle żyje, Cthulhu się budzi! Ten widok by przeraził, wszystkich żywych ludzi!
▶ POSŁUCHAJ NA YOUTUBE