GNIEW WELESA

Legendy Polskie: Zemsta Upadłych (Sezon 9) — Odcinek 11

← wszystkie teksty
Pod korzeniem świata, gdzie nie sięga dzień, Słyszałem, jak umierali — każdy bóg, każdy cień. Nie ruszyłem się. Śmierć to mój porządek. Co spada w dół, u mnie ma swój początek. Perun padł od Czarnoboga — zagrzmiał ostatni raz, Swaróg zgasł jak węgiel, Zeus wsiąkł w mój piach. Kowal, gromowładny, i olimpijski dwór — Wszyscy zeszli do mnie. Taki tego świata wzór. Ja przyjmuję. Nie oddaję. Taka jest ta stara waga: Kto przekroczył moje wrota, w moim domu na wieki zalega. I było mi to obojętne. Oni się bili — ja liczyłem. Kto ginął, ten był mój. Reszty o nic nie prosiłem. Nie mścić, nie ratować, nie stawać przy tronach — Tylko trzymać porządek: żywe w górze, martwe w moich stronach. NIE PRZYSZEDŁEM PO WŁADZĘ. NIE PRZYSZEDŁEM PO TRON. PRZYSZEDŁEM PO SWOJE — BO KTOŚ SIĘGNĄŁ POD MÓJ DOM! Wolno wam się mordować, wolno wam się zdradzać — ALE NIKT NIE MA PRAWA UMARŁYCH MI ZAGRABIAĆ! Aż poczułem szarpnięcie — ktoś ciągnął mnie od góry. Perun wyrwany z mej ziemi. Swaróg z mojej chmury. Zeus, Thor, cała skrzynia — jak z worka złodziejskiego. Ona nie wskrzesza. Ona KRADNIE. Nic w tym królewskiego. Osiem cykli wojen ja siedziałem jak głaz — Jedna kradzież z Nawii — i wychodzę. Nadszedł czas. Ziemia pęka pode mną, gdy wstaję po eonach, Rogi rozrywają darń, mech rośnie na ramionach. Nie z piekła — z korzenia. Nie na rozkaz tylko bo taką mam wolę. Nie mam żadnej pani. Mam tylko swoje pole. Patrzę na jej piwnicę i widzę jeden włam: Włamała się do mnie. Więc idę. Nie sam. NIE PRZYSZEDŁEM PO WŁADZĘ. NIE PRZYSZEDŁEM PO TRON. PRZYSZEDŁEM PO SWOJE — BO KTOŚ SIĘGNĄŁ POD MÓJ DOM! Wolno wam się mordować, wolno wam się zdradzać — ALE NIKT NIE MA PRAWA UMARŁYCH MI ZAGRABIAĆ! I stoi tam. Gromowładny. Ten, co mnie kiedyś "drażnił", Ten, co gromy we mnie ciskał, kiedy w rzekach żem się bawił. Nienawidziliśmy się z góry, nienawidziliśmy z dołu, Bo taki jest ten świat: nie odpuszczę nikomu. Lecz dziś patrzymy na to samo — na kradzież i jej włości. On zbuntował się za honor. Ja — z zimnej powinności. Kiedyś na nas dwóch przysięgano. Na grom z góry i na mrok z dołu. Kto łamał słowo — bił go Perun, a ja brałem resztę. Dwie ręce jednej wagi każda z innego dworu. Nigdy razem. Nigdy obok. Zawsze naprzeciw. Aż do dziś... NIE PRZYSZEDŁEM PO WŁADZĘ. NIE PRZYSZEDŁEM PO TRON. PRZYSZEDŁEM PO SWOJE — BO KTOŚ SIĘGNĄŁ POD MÓJ DOM! Niebo z dołem, grom z korzeniem — pierwszy raz w jedną stronę: DZIŚ PIERWSZA PRZYSIĘGA ŚWIATA STAJE PRZECIW KRÓLOWEJ! Wyciągam do niego dłoń — mech na palcach, ziemia w liniach. Grom patrzy. Milczy. Potem podaje swoją - tak to ta chwila. Nie za ciebie, gromowładny. Za porządek. Ale dziś... to jedno i to samo.
▶ Posłuchaj na YouTube