Szlak powiewa ciągle kurzem
Nikt już nie pyta o imię
Patrzą tylko na me oczy
Co nieludzko lśnią jak w zimie
Dwa miecze wielkie na plecach
Eliksiry trzymam w sakiewce
Znowu cuchnę bagnem w tej mieścinie
Przy butelce, krzyczą do mnie wnet „odmieńcze”
Plują znowu gdzieś za ramię
Lecz gdy słońce nagle zgaśnie
Każdy krzyczy „Geralt dajesz!”
Bo córkę mu zniknęło
Że coś wyje w jego borze
Płaci mi połowę z góry
Reszty dożyję może
Bo świat nie potrzebuje bohatera
Potrzebuje kogoś co potwory pożera
Biały Wilk, oczy co w mroku lśnią
Wszystko zniszczę za sakwę twą
Gdzie strzyga pazurem mury zamku drapie
Gdzie rusałka wciąga durnia w toń na gapę
Gdzie utopiec mąci wodę, a leszy straszy w głuszy
Tam jest moja robota, mój kodeks mnie do tego zmusił
Rzucam znak, magią walę w ten parszywy pysk
W mym bitewnym tańcu widać tylko błysk
Tańczę w koło bestii, piruet, szybkie cięcie
Srebro syczy w ich ciele, to jej życia domknięcie
Bo świat nie potrzebuje bohatera
Potrzebuje kogoś co potwory pożera
Biały Wilk, oczy co w mroku lśnią
Wszystko zniszczę za sakwę twą x2
Mówią Rzeźnik z Blaviken, mówią wybierz mniejsze zło
A ja widzę tylko zło co pokrywa świata tło
Ludzie gorsi niż te bestie co kryją się w norach
Płacą bym ich bronił a potem chcą mnie palić na stosach
Więc zamykam serce, nie słucham ich racji
I czekam na potwora na końcu tej przeklętej trasy
Bo świat nie potrzebuje bohatera
Potrzebuje kogoś co potwory pożera
Biały Wilk, oczy co w mroku lśnią
Wszystko zniszczę za sakwę twą (za sakwę twą)
Kolejny kontrakt, kolejna bestia, kolejna zapłata
Cisza, ludzie to potwory, nie ma współczucia
Emocje to granice, jest tylko cisza