Bebok zniknął jak zły sen
Lecz śmiech słychać było hen
Zemsta w końcu spełnionaLecz ziemia jest zraniona
Sześciu władców ledwo stoi
Każdy z nich się teraz boi
Tronu nie ma, władza pusta
Co przyniosą nowe usta
Więc stwierdzili, teraz my
Podzielimy świat na trzy
Trzy podwójne nowe trony
Na których zasiądą głowy
Głowy nasze co walczyły
I Beboka zwyciężyły
Usiedli zmęczeni, bladzi
Nie wiedząc co los im zdradzi
Lecz cisza ta była złudna
Przyszła fala wód obłudna
To pluskanie, ten szept cichy
To były Wodana wzdychy
Półbóg wód słowiańskich czekał aż świat całkiem osłabnie
Teraz jego czas nastaje
By zatopić ziemskie kraje
Woda wdziera się na lądy
Niszcząc ziemie, topiąc domy
Rzeki występują z brzegów
Nikt nie zdąży wydać jęków
Bogowie się ledwo wiją
Tego za nic nie wypiją
Świat ginie w kłopocie nowym
Pod potopem gorzko-słonym
Lecz wtedy powraca ona
Białowłosa światła strona
Widzi chaos i kataklizm
Nie pozwoli na to za nic
Bogowie są już bez mocy
Ledwo doczekali nocy
A Wodan śmieje się w głos
Zmieniając wodą los
Więc przybyła Ciri krzycząc
Powstrzymam tę siłę dziką
Nie pozwolę by ten świat
Zmienił się w podwodny gmach
Jest noc dziadów i czas duchów
Czas prastarych świętych cudów
Ona zna zaklęcie stare
Co cofnie dziś czasu miarę
Zakazane, niebezpieczne
Skutki jego są niewdzięczne
Lecz nie ma już innej drogi
By ocalić ten świat błogi
Staje pośrodku zniszczenia
Rozpoczyna część zaklęcia
Jej moc płynie przez wieki
Przez tysiące czasów rzeki
Woda cofa się do morza
Świat oddycha, mija trwoga
Udało się, kataklizm mija
Lecz cena jest przeraźliwa
Zaklęcie było zbyt silne
Albo dziady zbyt mogilne
Pęknął czas jak stare lustro
Nadchodzi legionów mnóstwo
Z pęknięć w niebie niczym zjawy
Pojawiają się armady
To nie żaden pomiot Boży
To dawni imperatorzy
Władcy oraz ich podwładni
Królowi wśród swoich armii
Sobieskiego jest tu banda
Chrobrego idzie gromada
Tam Zawisza Czarny staje
Mieczem wrogom łeb rozkraje
Piast z toporem jak dąb silny
Szuka kto jest temu winny
Lech patrzy równie zdziwiony
Gdzie jego kraj rodzony
Wanda patrzy z przerażeniem
Co tu robi też jej plemię
Z krzykiem wpada Waligóra
Obok zaś Wyrwidąb góra
A na końcu z łopotem skrzydeł
Co zamienia wrogów w pyłek
Wjeżdża ona, Polska chluba
Co każdego wroga struga
Husaria w pełnej szarży
Każdy na nią dumnie patrzy
Ciri patrzy przerażona
Czy jej misja jest spełniona
Świat ocaliła od wody
Lecz przyzwala całe grody
Z przeszłości, z legend, z mitów
Armię królów, starych bytów
Wojna się nie skończyła
Nowa właśnie się zrodziła