wpływamy do portu w kieszeni mam kupę złota,
znowu mnie bierze zaś ta sama ochota!
tawerna "pod zdechłym szczurem" już na nas czeka,
widzę tam pannę co na mnie nie narzeka!
miała gorset ciasny i cycki jak dzwony,
byłem nią wtedy wielce zachwycony!
obiecałem jej ślub i domek na skale,
a rano uciekłem w gaciach i upale!
oj dobre dupy to nasza jest zguba,
każda z nich w łóżku to niezła jest śruba!
lecz gdy się obudzą a nas już tam nie ma,
to wielka afera i bierze je cholera!
oj dobre dupy to nasza jest zguba,
każda z nich w łóżku to niezła jest śruba!
lecz gdy się obudzą a nas już tam nie ma,
to wielka afera i bierze je cholera!
w tortudze spotkałem córkę kowala,
co w rękach i w biodrach miała siłę drwala!
kręciła mną w pościeli jak kołem młyńskim,
a ja ją raczyłem uśmiechem swoim świńskim!
myślałem że wyjdę cichaczem nad ranem,
lecz ojciec jej czekał z wielkim kafarem!
musiałem przez okno na golasa skakać,
by znowu na łajbie móc sobie popłakać!
oj dobre dupy to nasza jest zguba,
każda z nich w łóżku to niezła jest śruba!
lecz gdy się obudzą a nas już tam nie ma,
to wielka afera i bierze je cholera!
oj dobre dupy to nasza jest zguba,
każda z nich w łóżku to niezła jest śruba!
lecz gdy się obudzą a nas już tam nie ma,
to wielka afera i bierze je cholera!
minął rok cały i wracam do gdyni,
myślę że nikt mnie o nic nie obwini!
wchodzę do baru zamawiam dwa piwa,
a tam cała banda do mnie sobie kiwa!
maryśka i zośka i ruda helena,
każda z nich wściekła jak leśna hiena!
zrobiły sojusz przeciwko mnie stary,
i wyciągnęły mi na łeb kuchenne gary!
oj dobre dupy to nasza jest zguba,
każda z nich w łóżku to niezła jest śruba!
lecz gdy się obudzą a nas już tam nie ma,
to wielka afera i bierze je cholera!
oj dobre dupy to nasza jest zguba,
każda z nich w łóżku to niezła jest śruba!
lecz gdy się obudzą a nas już tam nie ma,
to wielka afera i bierze je cholera!
uciekam na statek gubiąc portki w biegu,
nie chcę już widzieć tego twardego brzegu!
wałki i patelnie latają w powietrzu,
nie będzie tutaj miłości na ślubnym kobiercu!
pamiętaj kamracie o jednej zasadzie,
gdy panna cię w łóżku na plecy kładzie!
baw się do woli lecz pilnuj kotwicy,
bo skończysz pobity w ciemnej ulicy!
oj dobre dupy to nasza jest zguba,
każda z nich w łóżku to niezła jest śruba!
lecz gdy się obudzą a nas już tam nie ma,
to wielka afera i bierze je cholera!
oj dobre dupy to nasza jest zguba,
każda z nich w łóżku to niezła jest śruba!
lecz gdy się obudzą a nas już tam nie ma,
to wielka afera i bierze je cholera!